Znaj swoją wartość, tak jak znasz…
W pierwszym wpisie, postanowiłem przybliżyć historię, która wydarzyła się jakiś czas temu.
W tamtym roku rozmawiałem ze swoją znajomą. Jak przez ostatnie tygodnie, tak i wtedy miała nie za dobry humor. Właściwie to była bliska płaczu.
Wiedziałem, co było przyczyną jej stanu, więc nawet nie pytałem.
Generalnie trafiła na nieodpowiedniego dla niej partnera, który kilka dni wcześniej zerwał z nią. Takie sytuacje zdarzają się prawie każdej kobiecie i to często nie raz, więc nie ma powodów do rozpaczy, ale, w praktyce okazuje się, co innego.
W tym przypadku, znajoma nie za bardzo umiała pogodzić się ze stanem rzeczy, a co gorsza była wciąż śmiertelnie zakochana.
Tamten związek pod koniec istnienia nie wyglądał za ciekawie. Jej ówczesny partner potrafił przez sześć dni w tygodni jechać po niej jak Kanadyjczyk na autostradzie po oposach, a w siódmy dzień mówić, że ją bardzo kocha.
Na nic zdawało się tłumaczenie mojej rozmówczyni, że ma się „odciąć” od niego, polecieć na kontynent za oceanem (miała takie plany, które zresztą potem zrealizowała) i zacząć żyć od nowa.
Co chwilę słyszałem, że ON powiedział to, że ON powiedział tamto i że skoro ON tak twierdzi to coś musi w tym być i co za tym idzie – ona musi popełniać jakieś błędy.
Z pewnych przyczyn, w oczach kobiety, mężczyzna, który jest przy jej boku, nadaje jej wartość. Kiedy owy mężczyzna znika – kobieta czuje się bezwartościowa. Oczywiście, nie zawsze tak jest, ale taką zaobserwowałem regułę. W takiej sytuacji na nic zdaje się tłumaczenie. Wypada bardziej słuchać, dając tym samym wsparcie. Jednak po 10 minutach konwersacji o tym samym, stwierdziłem, że nie mogę dalej tak prowadzić tej rozmowy.
Obrałem, więc założenie, że mój interlokutor, to po prostu małe dziecko, któremu trzeba coś w łagodny i mało skomplikowany sposób wytłumaczyć.
Wyjąłem z portfela nowy, świeży banknot 20 złotowy, który wypłaciłem z bankomatu godzinę wcześniej.
Zacząłem machać dziewczynie przed oczami portretem Bolesława I Chrobrego i spytałem, czy chciałaby dostać taki świeży banknot, bez żadnego podstępu, całkowicie za darmo.
Nieco zdziwiona, odparła nieśmiało, że tak.
Zgniotłem banknot w kulkę i ugniatając go w ręce spytałem, czy nadal jest nim zainteresowana.
Zaciekawiona powiedziała: “Jasne, że tak!”
Rzuciłem banknot na ziemię i zacząłem deptać i niemalże wgniatać go w ziemię. Po tej czynności podniosłem moje 20 zł i po raz trzeci zapytałem, czy nadal by je ode mnie zabrała.
Odrzekła: “Tak, bo 20 zł, to 20 zł.”
Na to czekałem. Wytłumaczyłem jej, że niezależnie od tego, co zrobiłem z banknotem, dalej był on warty 20 zł i każdy wciąż by go chciał.
To samo jest z nią – niezależnie od tego, co się o niej protekcjonalnie powie, co się z nią zrobi, czy jakkolwiek ją zrani, dalej jest tą samą osobą i mimo, że po przejściach – dalej jest tyle samo warta.
Wiadomo, że czasem każdy czuje się mniej wartościowy, niedoceniony, upodlony, ale pozory mylą i tego, jaki człowiek jest nie warunkują słowa oraz czyny osób postronnych, nawet, jeżeli są to osoby nam bliskie. Wielu z nas bez względu na to, czy przeżywają podobne problemy natury osobistej, czy też nie i tak nie znają swojej wartości. Patrzą w lustro i widzę coś na kształt człowieka. Coś niesamowicie przeciętnego, słabego, niewyróżniającego się.
Skąd się bierze takie myślenie? Przecież każdy w lustrze powinien widzieć konkretny, transparentny obraz życiowego zawodnika, symbol seksu, radość – coś, co ta patrząca osoba chce zobaczyć! Dlaczego nie każdy z nas zdaje sobie sprawę, że jest wyjątkowy, ma swoje mocne strony, swoje zainteresowania oraz cele w życiu, które bez problemu może zrealizować? Wielu pewnie ma podobne problemy i wątpi w samego siebie. Niedługo napiszę nieco o tym jak to zmienić – tak można to zmienić!
Zatem znajmy swoją wartość, tak jak znamy wartość banknotu 20 złotowego.
Kategorie: Miłość,Przemyślenia
Otrzymasz regularnie dodatkowe bonusy!