Dieta niskoinformacyjna

Od prawie 2 lat jestem informacyjnym analfabetą.
Nie mam pojęcia, co się dzieje na świecie i jest mi z tym świetnie.
Nie czytam gazet, nie wchodzą na Onet i (co mnie najbardziej cieszy) nie oglądam wieczornych wiadomości na żadnym kanale. Dlaczego?
Kiedyś ubzdurałem sobie, że media pogarszają mój nastrój, a i tak  najważniejsze informacje docierają do mnie od znajomych. Od tego momentu, właściwie z dnia na dzień przestałem się interesować tym, co nie dotyczy bezpośrednio mnie lub moich bliskich.
Kilka osób nazwało mnie ignorantem, kilka osób dyskutowało na temat sensu takiego postanowienia, a ja w zaparte odcinałem się od masowych źródeł informacji. Co ciekawe nie przegapiłem niczego „ważnego”. Wiedziałem, kto został prezydentem USA, oraz kiedy odbyła się Olimpiada, nie przegapiłem również Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy, a i o katastrofie w Smoleńsku dowiedziałem się od znajomej przez telefon, zaledwie kilka minut po całym zajściu.
Okazało się, że przez 2 lata oszczędziłem przeszło 250 godzin (biorąc pod uwagę średni czas poświęcony na masmedia przed przeciętnego polaka) i nie zatrułem swojego umysłu. Zatrułem?
Tak, wiadomości pokazywane przez media, to płynna trucizna podana w nieskazitelnie przezroczystym krysztale.
Przyjrzyjmy się temu, co widzimy w mediach:

1. Polityka – znowu, źle znowu gorzej, znowu oszustwa i kolejne nadużycia.
2. Katastrofa, tragedia – na morzu, lądzie, lub w wodzie.
3. Gwałt, zabójstwo, pobicie – „Dlaczego sąsiedzi nie reagowali?”, „Gdzie była policja?”

Czasem na końcu niektórych wiadomości, dla zmylenia odbiorcy podają coś śmiesznego, lub pozytywnego, jednak i tak są to wyjątki.
Co nam daje wrzucanie takich informacji do głowy? Czy na pewno warto zamartwiać się cudzymi tragediami?
Pewna osoba na to pytanie odpowiedziała mi:
„Tak, ponieważ należy współczuć innym”
Nie będę poruszał kwestii duchowości i wiary, mimo, że nie jest ona mi obca i mam dosyć ugruntowany pogląd na temat religii. Naturalnie, warto czasem poświęcić czas na refleksje. Z drugiej strony dobrze jest zadać sobie pytanie:
Czy od współczucia osobie, której nawet nie znamy zrobi się jej lepiej?
Może rodziny ofiary jakiegoś wypadku, przez to, że Ty im współczujesz, nagle poczują otuchę?
Czy zamiast dyskutować godzinami ze swoimi znajomymi na temat tragedii i polityki, nie lepiej by było godzinę więcej popracować i zarobione w ten sposób pieniądze oddać na cele charytatywne?
Zasadniczo zamiast „współczuć” osobom z drugiego końca polski, lub drugiej strony globu, lepiej zgasić światło i iść spać.
W ten sposób przynajmniej przyczynisz się do zwolnienia narastającego globalnego ocieplenia.
Warto zdać sobie sprawę z tego, co i jak na nas wpływa, oraz czy watro przyjmować wszystkie informacje do głowy.
Jakiś czas temu usłyszałem na pewnym szkoleniu określenie:
Dieta niskoinformacyjna”, lub też „Post informacyjny”. Okazało się, że mój pomysł… nie był moim pomysłem i ktoś już wcześniej miał podobne przemyślenia do moich. Prawdopodobnie pierwszym był Timothy Ferriss, którego książkę miałem przyjemność przeczytać. Okazuje się, że ten nowoczesny biznesmen również ucieka od masmediów. Więcej o nim i o jego koncepcji życia można przeczytać w książce „4-godzinny tydzień pracy”.
Jeżeli facet pracuje kilka godzin tygodniowo, jest szczęśliwy i zarabia kilkanaście średnich krajowych, to po prostu nie kłócę się z nim, tylko biorę przykład.

Dzięki temu mam więcej czasu na moje zainteresowania, znajomych, miłość, pracę i cokolwiek sobie wymyślę. Przy tym wszystkim mam po prostu mniej (cudzych) zmartwień.
Zatem…Oszczędzaj swój umysł i karm go pożytecznymi i dobrymi informacjami.
Będzie Ci za to wdzięczny, a Ty będziesz czuł się lepiej.
Nawet z biologicznego punktu widzenia, taka „dieta” jest lepsza dla Ciebie. Dlaczego?
Jeżeli przyjmujesz negatywne informacje, stresujesz się, zamartwiasz, to w Twoim organizmie wytwarza się kortyzon, który podwyższa ciśnienie krwi i działa destrukcyjnie na Twój organizm.
Natomiast, jeżeli jesteś szczęśliwy, śmiejesz się, przebywasz z osobą, którą kochasz, uprawiasz seks (z wyjątkiem większości pierwszych razów) to w Twoim organizmie produkują się endorfiny, które likwidują wszelkie napięcia w ciele, pozwalają się Tobie zrelaksować i odpocząć.
Biorąc to wszystko pod uwagę, wiem, że warto starannie selekcjonować informacje.
A Ty? Czy już potrafisz przejść na dietę niskoinformacyjną?

Tagi: , , , , , , , , ,

Kategorie: Biznes,Inne,Przemyślenia