Napisane przez Kacper Bisanz, 27 kwietnia, 2010 w kategorii
Opowieści
Pewnego dnia indiański chłopiec przyszedł do starego, mądrego wodza i spytał:
- Wodzu, co sądzisz o sytuacji na świecie?
W odpowiedzi usłyszał:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa ogromne wilki. Pierwszy z nich jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? - spytał z zaciekawieniem chłopiec.
- Ten, którego karmię - odrzekł na to Wódz.
Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
Tags: dwa wilki, Miłość, nienawiść, pokój, przebaczenie, złość
Napisane przez admin, 15 września, 2009 w kategorii
Blog,
Miłość,
Motywacja,
NLP,
Opowieści,
Przyjaźń,
Relacje
Jest dokładnie 2:22, a ja zaczynam pisać notkę. Cóż, po prostu teraz czuję taką potrzebę :).
Dziś po tygodniowym szkoleniu postanowiłem postawić na relaks. Ogarniałem kilka spraw, potem poszedłem do fryzjera (mycie włosów przez zgrabne damskie dłonie, to jest to!), umówiłem się na jedno spotkanie, a wieczorem wpadłem do herbaciarni z przyjaciółką. Wieczór był świetny, ale to co mi się w nim najbardziej podobało to sama jego końcówka. W czasie powrotu do domu zahaczyliśmy o KFC. Podjechaliśmy do okienka i wtedy doznałem olśnienia.
W tym momencie pragnę zaznaczyć, że nie znam słów w języku polskim, angielskim, elfów, lub jakimkolwiek innym, które mógłby wyrazić to co przeżyłem. Postaram się to jednak zgeneralizować i uprościć, przypominając jeszcze raz, że nie jestem w stanie przelać na bloga obrazu tej sytuacji.
Tak więc podjechaliśmy, aby zamówić Twistera. Z okienka wychyliła się ładna brunetka z transparentnym uśmiechem na twarzy, błyskiem i radością w oczach, pytając energicznie i głośno w czym nam może służyć.
Złożyłem zamówienie, a następnie zostałem spytany czy chciałbym może tego Twistera w zestawie. Potem kilka dodatkowych pytań o chęć powiększenia zestawu, rodzaj napoju itp.
Pytania były bardzo normalne, ale wypowiedziane w taki sposób, że przyjaciółka, oraz ja byliśmy w szoku. Dlaczego? Otóż Iza (taki napis lśnił na plakietce, przypiętej do jej piersi) obsługiwała nas w taki sposób, jakby płacili jej co najmniej 200 zł za godzinę i tak, jakby sprzedawała fastfoodowe jedzenie pokryte warstwą platyny i złota, za które dostaje 50% prowizji. Ciężko powiedzieć jak ona to robiła. Może czytała notki na tym blogu o czynieniu dobra i uśmiechu? Może wychowała się w krainie mlekiem i miodem płynącej? Może to był anioł na ziemi? Nie wiem. Wiem tyle, że miała niesamowitą energię (a było przecież późno, bo po 23), uśmiech o którym już pisałem, naprawdę sympatyczny głos, oraz chęć sprawienia klientowi radości swoją postawą. Kiedy już czekałem na moje zamówienie, spytałem skąd w niej tyle energii. Odpowiedziała skromnie, że taką ma pracę i się w niej odstresowuje. Postanowiłem dowiedzieć się co robi na co dzień. Okazało się, że rozpoczyna studia pielęgniarskie, co by się zgadzało, bo od razu widać, że lubi pomagać ludziom.
Dałem jej moją wizytówkę i odjechaliśmy. W drodze do domu nie mogłem wyjść z podziwu jak swoją postawą można komuś umilić kilka minut życia, a potem dalszy posiłek. Było to absolutnie fantastyczne. Nigdy, nigdzie nie spotkałem się z taką, bądź co bądź bezinteresowną życzliwością dla obcej osoby.
Kiedy wróciłem do domu, sprawdziłem co w sieci piszczy, odpisałem na kilka maili i nadal myślałem o Izie z KFC. W pewnym momencie odszedłem od komputera, ubrałem kurtkę i szybkim krokiem pomknąłem w kierunku tej restauracji. W słuchawkach leciała mi muzyka, między innymi: “(…) Tak, to będzie ona, wymarzona cud-kobieta, może nawet żona…”
Co ciekawe od ponad miesiąca mówię każdemu, kto pyta mnie o mój stan cywilny, że jestem wolny, ale wkrótce znajdzie mnie miłość mego życia, która będzie życzliwą, inteligentną, błyskotliwą, towarzyską, zgrabną, brunetką z ładnym biustem i poczuciem humoru :). Na pierwszy rzut oka Iza spełniała 6 z tych 8 warunków, więc musiałem się dowiedzieć, czy spełnia wszystkie osiem 
Okazało się, że dystans 5-6 kilometrów, można pokonać piechotą w pół godziny.
Drugim moim odkryciem było, to, że w dzień roboczy o godzinie 00:30 przy KFC Drive może czekać w kolejce kilka aut. Tak więc ustawiłem się za nimi i po pół godziny nastała moja kolej na podejście do okienka.
Tutaj nastała niespodzianka. Zamiast ciemnowłosej Izy, była miła blondwłosa Kasia.
Złożyłem zatem zamówienie: “Poproszę mojito, czymkolwiek jest i Izę do okienka”.
Zamówienie zostało zrealizowane i po zapłaceniu 5,99 i odczekania chwili miałem przed sobą zimny napój i gorącą dziewczynę. Opowiedziałem jej, że spodobało mi się jej podejście do świata i postanowiłem do niej przyjść i umówić się na środę, lub czwartek. Niestety Iza, dalej uśmiechając się szeroko odmówiła mi. Po chwili w rozmowie wyszło, że kilka metrów za nią stoi jej chłopak :). W związku z tym, że stałem już przy okienku i piłem mojito postanowiłem chociaż dowiedzieć się o niej czegoś więcej i lepiej ją poznać.
Po chwili rozmowy wnioskuję, że nie pomyliłem się i faktycznie jest fantastyczna osobą. Niestety nie będzie moją żoną, ale (jak zresztą jej powiedziałem) z takim uśmiechem i tak daleko zajdzie.
Nawet pofatyguję się i wyślę list do kierownika, aby docenił swoją pracownicę, bo odwala kawał dobrej roboty.
Co ciekawe ostatnio tłumaczyłem dwóm osobom, że wyjątkowe osoby, czekają na wyjątkowych partnerów i że ja też czekam, a nie szukam specjalnie. Okazuje się jednak, że przez uśmiech i miłe słowo potrafię błąkać się po nocach tu i tam:). Wiem, że liczyłeś, drogi czytelniku iż ta historia skończy się romantyczną wielką miłością, jednak zamiast takiego finału mam dla Ciebie cztery wnioski w ramach podsumowania:
1. Nigdy nie wiesz kiedy spotkasz, ciekawą osobę z którą możesz się identyfikować.
2. Dzięki odpowiedniej postawie można spotkać takich wariatów jak ja 
3. Ładna dziewczyna zawsze namówi Cię na to, abyś wziął do zamówienia frytki.
4. Mojito w KFC, to naprawdę dobry, bezalkoholowy, orzeźwiający drink składający się z Sprite, lodu, tajemniczego syropu, listków mięty i plastrów limonki.

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
Tags: kfc, Miłość, mojito, mojito z KFC, uśmiech, zakochanie, zauroczenie
Napisane przez Kacper Bisanz, 2 lutego, 2009 w kategorii
Miłość,
Przemyślenia
W pierwszym wpisie, postanowiłem przybliżyć historię, która wydarzyła się jakiś czas temu.
W tamtym roku rozmawiałem ze swoją znajomą. Jak przez ostatnie tygodnie, tak i wtedy miała nie za dobry humor. Właściwie to była bliska płaczu.
Wiedziałem, co było przyczyną jej stanu, więc nawet nie pytałem.
Generalnie trafiła na nieodpowiedniego dla niej partnera, który kilka dni wcześniej zerwał z nią. Takie sytuacje zdarzają się prawie każdej kobiecie i to często nie raz, więc nie ma powodów do rozpaczy, ale, w praktyce okazuje się, co innego.
W tym przypadku, znajoma nie za bardzo umiała pogodzić się ze stanem rzeczy, a co gorsza była wciąż śmiertelnie zakochana.
Tamten związek pod koniec istnienia nie wyglądał za ciekawie. Jej ówczesny partner potrafił przez sześć dni w tygodni jechać po niej jak Kanadyjczyk na autostradzie po oposach, a w siódmy dzień mówić, że ją bardzo kocha.
Na nic zdawało się tłumaczenie mojej rozmówczyni, że ma się „odciąć” od niego, polecieć na kontynent za oceanem (miała takie plany, które zresztą potem zrealizowała) i zacząć żyć od nowa.
Co chwilę słyszałem, że ON powiedział to, że ON powiedział tamto i że skoro ON tak twierdzi to coś musi w tym być i co za tym idzie – ona musi popełniać jakieś błędy.
Z pewnych przyczyn, w oczach kobiety, mężczyzna, który jest przy jej boku, nadaje jej wartość. Kiedy owy mężczyzna znika – kobieta czuje się bezwartościowa. Oczywiście, nie zawsze tak jest, ale taką zaobserwowałem regułę. W takiej sytuacji na nic zdaje się tłumaczenie. Wypada bardziej słuchać, dając tym samym wsparcie. Jednak po 10 minutach konwersacji o tym samym, stwierdziłem, że nie mogę dalej tak prowadzić tej rozmowy.
Obrałem, więc założenie, że mój interlokutor, to po prostu małe dziecko, któremu trzeba coś w łagodny i mało skomplikowany sposób wytłumaczyć.
Wyjąłem z portfela nowy, świeży banknot 20 złotowy, który wypłaciłem z bankomatu godzinę wcześniej.
Zacząłem machać dziewczynie przed oczami portretem Bolesława I Chrobrego i spytałem, czy chciałaby dostać taki świeży banknot, bez żadnego podstępu, całkowicie za darmo.
Nieco zdziwiona, odparła nieśmiało, że tak.
Zgniotłem banknot w kulkę i ugniatając go w ręce spytałem, czy nadal jest nim zainteresowana.
Zaciekawiona powiedziała: “Jasne, że tak!”
Rzuciłem banknot na ziemię i zacząłem deptać i niemalże wgniatać go w ziemię. Po tej czynności podniosłem moje 20 zł i po raz trzeci zapytałem, czy nadal by je ode mnie zabrała.
Odrzekła: “Tak, bo 20 zł, to 20 zł.”
Na to czekałem. Wytłumaczyłem jej, że niezależnie od tego, co zrobiłem z banknotem, dalej był on warty 20 zł i każdy wciąż by go chciał.
To samo jest z nią - niezależnie od tego, co się o niej protekcjonalnie powie, co się z nią zrobi, czy jakkolwiek ją zrani, dalej jest tą samą osobą i mimo, że po przejściach - dalej jest tyle samo warta.
Wiadomo, że czasem każdy czuje się mniej wartościowy, niedoceniony, upodlony, ale pozory mylą i tego, jaki człowiek jest nie warunkują słowa oraz czyny osób postronnych, nawet, jeżeli są to osoby nam bliskie. Wielu z nas bez względu na to, czy przeżywają podobne problemy natury osobistej, czy też nie i tak nie znają swojej wartości. Patrzą w lustro i widzę coś na kształt człowieka. Coś niesamowicie przeciętnego, słabego, niewyróżniającego się.
Skąd się bierze takie myślenie? Przecież każdy w lustrze powinien widzieć konkretny, transparentny obraz życiowego zawodnika, symbol seksu, radość – coś, co ta patrząca osoba chce zobaczyć! Dlaczego nie każdy z nas zdaje sobie sprawę, że jest wyjątkowy, ma swoje mocne strony, swoje zainteresowania oraz cele w życiu, które bez problemu może zrealizować? Wielu pewnie ma podobne problemy i wątpi w samego siebie. Niedługo napiszę nieco o tym jak to zmienić – tak można to zmienić!
Zatem znajomy swoją wartość, tak jak znamy wartość banknotu 20 złotowego.
Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
Tags: Miłość, pewność siebie, Wartości