Jak być szczęśliwym? Sposób numer 2: 5 x „Dlaczego?” + 3 x „Jak?”

Jak być szczęśliwym?
Wiem, dzisiejszy tytuł brzmi co najmniej dziwnie, zawile i jakby trąci… matematyką! Spokojnie! Nie będziemy dużo liczyć ;-)

Szczęście, lub jego brak w diametralnym stopniu zależy od tego, czy dobrze znasz siebie oraz swoje potrzeby, oraz wiesz w jaki sposób najłatwiej i najlepiej j realizować.
Możesz pomyśleć: „Oczywiście, że wiem!”
Czy aby na pewno?
(Czytaj więcej…)

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Kategorie: Behavior,Miłość,Motywacja,Relacje

Jak być szczęśliwym? Sposób numer 1: Zatrzymaj się!

jak żyć Jak być szczęśliwym
Nikt Ci nie powie co masz konkretnie zrobić aby być szczęśliwym człowiekiem.
Dobry wstęp, prawda?:)
Jednak taka jest prawda.
Nie uważam bym był osobą, która powinna mówić Ci jak żyć, lub co robić abyś był w 100% szczęśliwą i spełnioną osobą.

Mogę natomiast podzielić się z Tobą , tym co sprawdziłem na sobie i co mnie osobiście pomaga w byciu szczęśliwym, oraz podać Ci kilka technik, które stworzyłem na bazie mojej obserwacji ludzkich zachowań.
Być może będzie to dla Ciebie pomocne, kto wie? (Czytaj więcej…)

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Kategorie: Miłość,Motywacja,Przemyślenia,Relacje

Sposób na lenistwo nr 7: Klub bohatera!

sposób na lenistwo

Kolejny, ostatni już wpis z serii: „Sposób na lenistwo” wypadł pierwszego dnia nowego roku.
Z jednej strony jest to szczególny dzień, z drugiej… dzień jak każdy inny. Bo każdy dzień jest dobry na zmiany, planowanie i rozwój!
Na moim blogu, podsumowanie roku 2011 będzie za kilka dni.
Tymczasem kończąc serię wpisów z 2011 roku, chcę Ci przedstawić ostatni sposób na lenistwo o jakim przeczytasz na bisanz.pl :) .

Sposób jest na tyle prosty, że zrozumiesz go nawet na kacu :) (Czytaj więcej…)

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , , , , , , ,

Kategorie: Motywacja,Relacje

Bin Laden i Jan Paweł II…

Tagi: , , , ,

Kategorie: Przemyślenia,Relacje

Co dobrego?

Z początkiem stycznia miałem przyjemność zaprosić mojego partnera biznesowego na sushi.
Spotkanie było bardzo udane, ale dlaczego o tym piszę?
Otóż rozmowy wyglądały w ten sposób:
Co jakiś czas, jeden z nas zapisywał na kartce, lub telefonie pewne informacje, które uważał za istotne.
Warto podkreślić, że niekoniecznie były to informacje związane z biznesem.
Z boku to mogło wyglądać dosyć śmiesznie – ot dwóch mężczyzn je surową rybę, uśmiecha się jakoś podejrzanie i co chwilę coś zapisuje.
W pewnym momencie postanowiliśmy przenieść się do się do innego lokalu.
Po drodze spotkałem znajomego z którym zamieniłem kilka słów.
Kiedy dotarliśmy na miejsce ponownie spotkałem innego znajomego.
Z nim również zacząłem chwilkę rozmawiać, po czym obróciłem się do mojego rozmówcy, a on coś zapisuje…
Pytam: „Co Ty znowu zapisujesz?”
Odpowiedział mniej więcej tak: „Ty masz bardzo fajny sposób witania się z kimś – nie pytasz:
„Co słychać?”, tylko:
„Co dobrego?”, przez co nie słuchasz narzekania i sugerujesz co chcesz usłyszeć.

Faktycznie, robię to już nieświadomie, ale zawsze pytam: „Co dobrego?”, gdyż to często skłania do zastanowienia się i docenienia tego co w aktualnym czasie, dla danego człowieka jest dobre.
Polecam taki sposób „witania się”, gdyż jest on dobry dla obu stron.. tak po prostu:)

A co u mnie dobrego?

Styczeń był niesamowity! Działo się tyle, że trochę zaniedbałem bloga.
Na tyle go zaniedbałem, że jestem na etapie kasowania niemalże 10 000 spamerskich komentarzy, które są w poczekalni. Cóż, ja próżnowałem, a boty nie :) , jednak miałem napisać co dobrego, tak więc:)

Wracam i od lutego możesz się spodziewać kilka wpisów w miesiącu.
Poza tym już niedługo dostaniesz, mój drogi czytelniku, mój nowy, autorski kurs dotyczący PIENIĘDZY – za kilka dni pojawi się informacja na blogu, zatem czekaj na niego.

A co u Ciebie dobrego?:)

Tagi: , , ,

Kategorie: Blog,Opowieści,Przemyślenia,Relacje

Noworoczne postanowienia

24 Grudnia, czas świątecznej atmosfery, spotkań z rodziną, śniegu (lub jego braku) i innych ciekawych atrakcji.

Jednocześnie grudzień to miesiąc zamykający cały miniony rok.
Warto się nad tym chwilę zastanowić.
Co zrobiłeś w tym roku?
Co było sukcesem, a co porażką?
Jakie wyciągasz z tego wnioski?

Zaraz potem w Twojej głowie pojawią się noworoczne postanowienia.

NIE!

Ja noworoczne postanowienia robię niemalże w każdym miesiącu.
Zaplanuj co chcesz zmienić od TERAZ i zacznij to robić.
Jeżeli chcesz przejść na dietę, to w ramach wyjątku możesz odłożyć, to za 2-3 dni ;-) .

Jak stawiać sobie noworoczne cele
Twój noworoczny cel koniecznie musi być zaplanowany:

1. Na kartce! Zapisuj swoje cele. Kilka procent społeczeństwa tak robi, a to bardzo istotne.
2. W czasie teraźniejszym („mam”, „jestem”, zamiast „będę miał”, „będę…”)
3. Pozytywnie („jestem zdrowy”, zamiast „nie będę chory”)
4. W konkretnych ramach czasowych – podaj datę (Ważę 63 KG 23 lipca 2011 roku)
5. Konkretnie („czarne Porsche 911, rocznik 2006″, zamiast „nowe auto”)
6. Tak, abyś wiedział, że jest ambitny, a jednocześnie realny

Noworoczne cele i plany

Kartkę z celami schowaj gdziekolwiek chcesz – zdziwisz się, kiedy ją odnajdziesz za kilka miesięcy, lub za rok :)
Myślę, że zamiast wyrafinowanych życzeń, planowanie celów bardziej Ci się przyda, ALE… życzenia to piękna tradycja więc życzę Ci:

Zrealizowania swoich zaplanowanych celów
Spełnienia w każdej dziedzinie życia
Niespodziewanych i jednocześnie przyjemnych sytuacji
Dużo miłości, bo nawet jeżeli się do tego nie przyznajesz, to jej potrzebujesz
Abyś chciał więcej od życia niż inni myślą, że mogą chcieć.

I na koniec klasyk, klasyków:

Wesołych Świąt!

Kacper Bisanz

Tagi: , , , , , ,

Kategorie: Blog,Inne,Motywacja,NLP,Relacje

Działaj charytatywnie!

Od dziś możesz codziennie działać charytatywnie poświęcając tylko i wyłącznie do 2 minut dziennie.
Pomysł ukradłem bezczelnie z goldenline. Jest to swego typu zabawa.

1. Wchodzisz na stronę:
www.pajacyk.pl

Klikasz na pajacyka i w ten sposób dorzucasz od siebie 5gr.

2. Wchodzisz na stronę:
www.polskieserce.pl

Klikasz na jednogroszówkę i kolejny 1gr wpada w kieszeń potrzebujących.

3. Wchodzisz na stronę:
www.okruszek.org.pl

Klikasz „Na Chleb” i dodajesz 5gr.

4. Wchodzisz na stronę:
www.habitat.pl/domek.aspx?noban=1

i dajesz 1zł!

5. Wchodzisz na stronę:
www.sadzimynadzieje.pl

Sadzisz żonkila i dodajesz kolejną 1zł!

Klikać możesz raz na dobę.

Pamiętaj o odwiedzaniu stron sponsorów.
Akcja będzie miała większy sens i sponsorzy będą dłużej.. sponsorami.

Jeśli wejdziesz na te wszystkie strony i klikniesz gdzie trzeba to już dałeś: 5gr+1gr+5gr+1zł+1zł=2,11zł!

W komentarzu wpisuj tylko sumę która powstała w skutek dodana obecnej kwoty do poprzedniej. Ciekawe ile miesięcznie jesteśmy w stanie uzbierać?:)

Postanowiłem za każde uzbierane w ten sposób 100 zł, przeznaczyć dodatkowo z własnej kieszeni 3 zł na pobliski dom dziecka, lub inny cel charytatywny, który upatrzę w danym miesiącu.
.
Czyli jeżeli miesięcznie w będzie wyklikane np. 3500 zł, to ja przeznaczam 105 zł na cel charytatywny!

Proponuje klikać codziennie rano, lub wieczorem, w zależności od preferencji.
Jeżeli znasz jeszcze jakieś portale dzięki którym można pomóc, to podaj adres w komentarzu, a edytuje wpis.

Zaczynam:

2,11 zł

Aby zobaczyć ile już uzbieraliśmy wejdź w komentarze

PS: Dzięki informacją od Ady możemy również klikać w zagraniczne strony:

http://www.hungerfighters.com/

http://www.thehungersite.com/

http://www.freerice.com/

http://www.care2.com/click-to-donate/rainforest/

Do dzieła!

Tagi: , , , , , , , , , ,

Kategorie: Motywacja,Relacje

Pomagaj z głową!

Ostatnio podeszła do mnie młoda dziewczyna i spytała czy wspomogę ją, dając kilka złotych na pociąg i piwo, ponieważ jedzie na jakąś masową imprezę.
Dziewczyna była bardzo ładna, ale miała dziwnie wygolone włosy i (coś, co mnie osobiście się nie podoba) kolczyki w wardze. Odmówiłem mówiąc, że w taki sposób nie pomagam. Podobna sytuacja miała miejsce kilka dni temu, tylko, że zaczepił mnie menel w średnim wieku. Niezależnie od tego, kto mnie prosi o pieniądze nie daję, bo to nie jest forma pomocy, a forma promocji lenistwa i degrengolady. Jeżeli jestem proszony o pieniądze „na jedzenie” to zawsze proponuje po prostu jedzenie. Kiedyś podszedł do mnie były więzień i poprosił o pieniądze na jedzenie. Powiedziałem, że chętnie mu coś kupię. Efektem było to, że szczęśliwy zajadał kanapkę, popijając shakem mlecznym i opowiadając mi o tym dlaczego trafił na ulicę, jak sobie na niej radzi i co robi aby zmienić swoje życie. Trafiłem na faceta, który nie chciał na wódkę, a po prostu był głodny.
Gdyby nikt nie dawał osobom proszącym o pieniądze, to żadna z nich by nie żebrała. Byłoby więcej osób, które grają, lub śpiewają na ulicach, czyli oferują swoje umiejętności umilające spacer w mieście w zamian za wrzucenie kilku monet „co łaska”. Poza tym więcej osób zaczęłoby szukać pracy, lub pomysłu jak zarobić uczciwie jakiekolwiek pieniądze.
W Hiszpanii przykładowo mieszka mężczyzna, który stoi na ulicy z… rowerem na głowie.
Podobno zarabia pieniądze o jakich Polacy na etacie w ogóle nie marzą. Gdybym zobaczył go na żywo na pewno dałbym mu parę euro, ponieważ powiększyłby moją mapę rzeczywistości o nowe doświadczenie.
Podobnie było w ostatnią sobotę. Przechodziłem centrum Wisły obok posągu rybaka obrośniętego glonami. Powiedziałem do koleżanki obok: „Tego tutaj ostatnio nie było” i poszliśmy dalej. W drodze powrotnej posąg nagle ożył. Facet miał niesamowity strój i potrafił stać bez żadnego, choćby małego ruchu. Doceniłem jego inwencje twórcą i rzuciłem mu kilka złotych do czapki.
Natomiast z reguły nie daje na wszelkiego typu fundacje, ponieważ korzystają one z elastyczności polskiego prawa, dzięki któremu pomagający nie ma pewności gdzie wędrują jego pieniądze.
Fenomenem jest dla mnie Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która z roku na rok bije rekordy zebranych na szczytne cele pieniędzy.
Zawsze daje na WOŚP, ale osobom, które znam i wiem, że doniosą pieniądze do celu.
Niestety większość „wolontariuszy” wyciąga ze skarbonek „prowizję” dla siebie, sięgającą często kilkuset złotych. Szkoda, bo więcej pieniędzy byłoby przeznaczonych dla potrzebujących. Moim zdaniem powinno się zrobić skarbonki, z których pieniądze dałoby się wyciągnąć tylko po ich całkowitym zniszczeniu.
Świat jednak nie jest taki zły i da się pomagać w pewny, sprawdzony sposób. W jaki?
Jest ich kilka, ja przykładowo ostatnio oddaje krew. Wczoraj po raz kolejny odwiedziłem autobus Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa. Pewne bliska mi osoba spytała się, dlaczego to zrobiłem. Moją odpowiedzią było pytanie, dlaczego ona tego nie zrobiła.
Oczywiście nie każdy może oddać krew, ale każda zdrowa pełnoletnia (jednocześnie nie mająca więcej niż 65 lat) osoba może spróbować – co najwyżej w badaniach wyjdzie, że nie jest ona zdolna do oddania, w danym momencie, lub na stałe. Oddając 450 ml (bo tyle oddaje każda osoba niezależnie od płci) możesz uratować komuś życie. Ba! Na pewno uratujesz!
Mój kolega urodził się przez cesarskie cięcie. Jego mama straciła strasznie dużo krwi i jej życie było poważnie zagrożone. Gdyby nie krew od dawców, na pewno by nie przeżyła. Życie jest bezcenne, a znaczna część społeczeństwa może pomóc je ocalić.
Przy okazji dowiesz się czy jesteś zdrowy i czy nie masz AIDS, żółtaczki lub innych wirusów. Jeżeli to ma kogoś zmotywować to dodam, że po pobraniu krwi otrzymujemy (o czym zawsze idąc oddać krew zapominam) 8 dobrych czekolad, batonika i markową kawę.
Podsumowując, oddając krew:
- ocalasz komuś życie
- sprawdzasz swoje zdrowie
- dostajesz słodycze, którymi możesz wywołać uśmiech u bliskich Ci osób :) .

Są inne formy pomocy, ta jest w miarę uniwersalna i naprawdę konkretna.
Niezależnie od tego jak pomagasz, zastanów się czy Twoja forma pomocy jest najlepsza jaką możesz wybrać w danej sytuacji. Doceniaj ludzi, którzy mimo ciężkiej sytuacji starają się zarobić w jakikolwiek uczciwy sposób poza żebraniem i jak tylko możesz oddaj krew!
Nie bądź żyła – podziel się!

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , , , ,

Kategorie: Opowieści,Przemyślenia,Relacje

Zakochałem się w pani z KFC!

Jest dokładnie 2:22, a ja zaczynam pisać notkę.  Cóż, po prostu teraz czuję taką potrzebę :) .

Dziś po tygodniowym szkoleniu postanowiłem postawić na relaks. Ogarniałem kilka spraw, potem poszedłem do fryzjera (mycie włosów przez zgrabne damskie dłonie, to jest to!), umówiłem się na jedno spotkanie, a wieczorem wpadłem do herbaciarni z przyjaciółką. Wieczór był świetny, ale to co mi się w nim najbardziej podobało to sama jego końcówka. W czasie powrotu do domu zahaczyliśmy o KFC. Podjechaliśmy do okienka i wtedy doznałem olśnienia.
W tym momencie pragnę zaznaczyć, że nie znam słów w języku polskim, angielskim, elfów, lub jakimkolwiek innym, które mógłby wyrazić to co przeżyłem. Postaram się to jednak zgeneralizować i uprościć, przypominając jeszcze raz, że nie jestem w stanie przelać na bloga obrazu tej sytuacji.
Tak więc podjechaliśmy, aby zamówić Twistera. Z okienka wychyliła się ładna brunetka z transparentnym uśmiechem na twarzy, błyskiem i radością w oczach, pytając energicznie i głośno w czym nam może służyć.
Złożyłem zamówienie, a następnie zostałem spytany czy chciałbym może tego Twistera w zestawie. Potem kilka dodatkowych pytań o chęć powiększenia zestawu, rodzaj napoju itp.
Pytania były bardzo normalne, ale wypowiedziane w taki sposób, że przyjaciółka, oraz ja byliśmy w szoku. Dlaczego? Otóż Iza (taki napis lśnił na plakietce, przypiętej do jej piersi) obsługiwała nas w taki sposób, jakby płacili jej co najmniej 200 zł za godzinę i tak, jakby sprzedawała fastfoodowe jedzenie pokryte warstwą platyny i złota, za które dostaje 50% prowizji. Ciężko powiedzieć jak ona to robiła. Może czytała notki na tym blogu o czynieniu dobra i uśmiechu? Może wychowała się w krainie mlekiem i miodem płynącej? Może to był anioł na ziemi? Nie wiem. Wiem tyle, że miała niesamowitą energię (a było przecież późno, bo po 23), uśmiech o którym już pisałem, naprawdę sympatyczny głos, oraz chęć sprawienia klientowi radości swoją postawą. Kiedy już czekałem na moje zamówienie, spytałem skąd w niej tyle energii. Odpowiedziała skromnie, że taką ma pracę i się w niej odstresowuje. Postanowiłem dowiedzieć się co robi na co dzień. Okazało się, że rozpoczyna studia pielęgniarskie, co by się zgadzało, bo od razu widać, że lubi pomagać ludziom.
Dałem jej moją wizytówkę i odjechaliśmy. W drodze do domu nie mogłem wyjść z podziwu jak swoją postawą można komuś umilić kilka minut życia, a potem dalszy posiłek. Było to absolutnie fantastyczne. Nigdy, nigdzie nie spotkałem się z taką, bądź co bądź bezinteresowną życzliwością dla obcej osoby.
Kiedy wróciłem do domu, sprawdziłem co w sieci piszczy, odpisałem na kilka maili i nadal myślałem o Izie z KFC. W pewnym momencie odszedłem od komputera, ubrałem kurtkę i szybkim krokiem pomknąłem w kierunku tej restauracji. W słuchawkach leciała mi muzyka, między innymi: „(…) Tak, to będzie ona, wymarzona cud-kobieta, może nawet żona…”
Co ciekawe od ponad miesiąca mówię każdemu, kto pyta mnie o mój stan cywilny, że jestem wolny, ale wkrótce znajdzie mnie miłość mego życia, która będzie życzliwą, inteligentną, błyskotliwą, towarzyską, zgrabną, brunetką z ładnym biustem i poczuciem humoru :) . Na pierwszy rzut oka Iza spełniała 6 z tych 8 warunków, więc musiałem się dowiedzieć, czy spełnia wszystkie osiem :)
Okazało się, że dystans 5-6 kilometrów, można pokonać piechotą w pół godziny.
Drugim moim odkryciem było, to, że w dzień roboczy o godzinie 00:30 przy KFC Drive może czekać w kolejce kilka aut. Tak więc ustawiłem się za nimi i po pół godziny nastała moja kolej na podejście do okienka.
Tutaj nastała niespodzianka. Zamiast ciemnowłosej Izy, była miła blondwłosa Kasia.
Złożyłem zatem zamówienie: „Poproszę mojito, czymkolwiek jest i Izę do okienka”.
Zamówienie zostało zrealizowane i po zapłaceniu 5,99 i odczekania chwili miałem przed sobą zimny napój i gorącą dziewczynę. Opowiedziałem jej, że spodobało mi się jej podejście do świata i postanowiłem do niej przyjść i umówić się na środę, lub czwartek. Niestety Iza, dalej uśmiechając się szeroko odmówiła mi. Po chwili w rozmowie wyszło, że kilka metrów za nią stoi jej chłopak :) . W związku z tym, że stałem już przy okienku i piłem mojito postanowiłem chociaż dowiedzieć się o niej czegoś więcej i lepiej ją poznać.
Po chwili rozmowy wnioskuję, że nie pomyliłem się i faktycznie jest fantastyczna osobą. Niestety nie będzie moją żoną, ale (jak zresztą jej powiedziałem) z takim uśmiechem i tak daleko zajdzie.
Nawet pofatyguję się i wyślę list do kierownika, aby docenił swoją pracownicę, bo odwala kawał dobrej roboty.
Co ciekawe ostatnio tłumaczyłem dwóm osobom, że wyjątkowe osoby, czekają na wyjątkowych partnerów i że ja też czekam, a nie szukam specjalnie. Okazuje się jednak, że przez uśmiech i miłe słowo potrafię błąkać się po nocach tu i tam:). Wiem, że liczyłeś, drogi czytelniku iż ta historia skończy się romantyczną wielką miłością, jednak zamiast takiego finału mam dla Ciebie cztery wnioski w ramach podsumowania:
1. Nigdy nie wiesz kiedy spotkasz, ciekawą osobę z którą możesz się identyfikować.
2. Dzięki odpowiedniej postawie można spotkać takich wariatów jak ja :)
3. Ładna dziewczyna zawsze namówi Cię na to, abyś wziął do zamówienia frytki.
4. Mojito w KFC, to naprawdę dobry, bezalkoholowy, orzeźwiający drink składający się z Sprite, lodu, tajemniczego syropu, listków mięty i plastrów limonki.

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , , , ,

Kategorie: Blog,Miłość,Motywacja,Opowieści,Relacje

Akcji „Czyńmy dobro” ciąg dalszy

Akcji „Czyńmy dobro” ciąg dalszy.
Ostatnio pisałem o prozaicznym, pozornie błahym zwrocie: „Kocham Cię”.
Dziś, krótko opiszę coś, dzięki czemu również w łatwy sposób sprawisz, aby osoby w Twoich otoczeniu poczuły się lepiej, a przy okazji samemu wprawisz się w dobry humor.
Cóż to może być?
Kilka prostych słów, których z niewidomych przyczyn używa się stanowczo za mało.
Oto zwroty, które warto mówić głośno i wyraźnie i wręcz nadużywać ich podczas codziennego dnia:
„Dzień dobry”, lub (co daje z reguły ciekawszy efekt): „Dzień dobry pani/panu”
„Poproszę”,
„Dziękuję”, lub „Dziękuję pięknie”, „Dziękuje serdecznie”
„Miłego dnia życzę”.
Cóż jest w nich nadzwyczajnego? Czemu o nich piszę, skoro każdy wie, jak i kiedy ich używać? Dlatego, że praktycznie codziennie jesteśmy w jakimś sklepie, czy też lokalu.
Jak zazwyczaj rozmawiamy kupując powiedzmy paczkę chusteczek higienicznych w kiosku?
- „Dzień dobry, chusteczki higieniczne proszę”
- „1 zł”
- „Dziękuję, do widzenia”
- „Do widzenia”
Tak wygląda dialog w najlepszym przypadku, jaki można zaobserwować stojąc 15 minut pod kioskiem (co zresztą uczyniłem), a co by było gdyby wyglądał tak:
- „Dzień dobry pani”
- „Dzień dobry”
- „Poproszę chusteczki higieniczne”
- „Proszę, 1 zł”
- „Dziękuję pięknie, miłego dnia pani życzę”
- „Dziękuję, wzajemnie!”
- „Dziękuję również, do widzenia”

To może wydawać się nieco dziwne, nienaturalne, ale wcale nie jest tak odbierane.
Inny przykład. Idziesz sobie spokojnie ulicą, a tu jakaś młoda dziewczyna macha Ci ulotką promującą jakąś świetną szkołę policealną. Nie wiem jak Ty na to reagujesz, ale większość osób nie bierze ulotki do ręki, a na dodatek często patrzy na „ulotkarkę” z pogardą.
Pytanie brzmi: Co Ci szkodzi zabrać ulotkę?
A nóż zainteresuje Cię oferta reklamowanej firmy?
Jeżeli nie, to pięć metrów dalej zapewne będzie jakiś kosz z którego zrobisz użytek.
Ilekroć jestem na ulicy i ktoś daje mi ulotkę, biorę ją (choćbym się miał zatrzymać i poczekać na swoją kolej ;-) ) i mówię: „Dziękuję serdecznie, miłego dnia pani/panu życzę”.
Reakcje są bardzo pozytywne, ponieważ takie zachowanie odbiega od schematu.

Osoba, do której podchodzi się z sercem i miłym słowem, czuje się doceniona (nawet jeżeli jest tylko zwykłą kioskarką) i sama (w większości przypadków) staje się milsza dla nas.
Nam również jest przyjemniej, ponieważ widzimy, że ktoś dzięki nam się uśmiecha, oraz obdarza nas ciepłym słowem.
Proste?

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , ,

Kategorie: Miłość,Przemyślenia,Relacje
Poprzednie wpisy »