Osiąganie celów, żaby i problemy ze słuchem…

Dziś specjalnie dla SpectrumRozwoju.com nagrałem VIDEO o ważnym czynniku przez który sporo osób NIE OSIĄGA swoich celów:

Tagi: , , , ,

Kategorie: Motywacja,Opowieści,Przemyślenia

Co dobrego?

Z początkiem stycznia miałem przyjemność zaprosić mojego partnera biznesowego na sushi.
Spotkanie było bardzo udane, ale dlaczego o tym piszę?
Otóż rozmowy wyglądały w ten sposób:
Co jakiś czas, jeden z nas zapisywał na kartce, lub telefonie pewne informacje, które uważał za istotne.
Warto podkreślić, że niekoniecznie były to informacje związane z biznesem.
Z boku to mogło wyglądać dosyć śmiesznie – ot dwóch mężczyzn je surową rybę, uśmiecha się jakoś podejrzanie i co chwilę coś zapisuje.
W pewnym momencie postanowiliśmy przenieść się do się do innego lokalu.
Po drodze spotkałem znajomego z którym zamieniłem kilka słów.
Kiedy dotarliśmy na miejsce ponownie spotkałem innego znajomego.
Z nim również zacząłem chwilkę rozmawiać, po czym obróciłem się do mojego rozmówcy, a on coś zapisuje…
Pytam: „Co Ty znowu zapisujesz?”
Odpowiedział mniej więcej tak: „Ty masz bardzo fajny sposób witania się z kimś – nie pytasz:
„Co słychać?”, tylko:
„Co dobrego?”, przez co nie słuchasz narzekania i sugerujesz co chcesz usłyszeć.

Faktycznie, robię to już nieświadomie, ale zawsze pytam: „Co dobrego?”, gdyż to często skłania do zastanowienia się i docenienia tego co w aktualnym czasie, dla danego człowieka jest dobre.
Polecam taki sposób „witania się”, gdyż jest on dobry dla obu stron.. tak po prostu:)

A co u mnie dobrego?

Styczeń był niesamowity! Działo się tyle, że trochę zaniedbałem bloga.
Na tyle go zaniedbałem, że jestem na etapie kasowania niemalże 10 000 spamerskich komentarzy, które są w poczekalni. Cóż, ja próżnowałem, a boty nie :) , jednak miałem napisać co dobrego, tak więc:)

Wracam i od lutego możesz się spodziewać kilka wpisów w miesiącu.
Poza tym już niedługo dostaniesz, mój drogi czytelniku, mój nowy, autorski kurs dotyczący PIENIĘDZY – za kilka dni pojawi się informacja na blogu, zatem czekaj na niego.

A co u Ciebie dobrego?:)

Tagi: , , ,

Kategorie: Blog,Opowieści,Przemyślenia,Relacje

Jak rozebrać kobietę?

Sposobów jest wiele, tak jak wielu jest mężczyzn uważających, że robią to najlepiej.
Dawno temu, kiedy jeszcze świat nie wiedział czym jest uwodzenie, PUA, NLP, NLS, a po ziemi nie stąpali jeszcze turbopodrywacze i hiperuwodziciele, żyła sobie piękna kobieta.

Miała ona niesamowite, bujne rude włosy, piękną figurę, duży biust i oczy w kolorze Nutelli :)
Z tak niesamowitą urodą przyciągała do siebie wielu mężczyzn, więc czasem, aby odpocząć wybierała się na polanę ukrytą gdzieś w głębi lasu znajdującego się nieopodal jej domu.

Pewnego zimnego dnia wybrała się na polanę, aby zrelaksować się wśród zieleni i śpiewu ptaków. Wtedy wiatr, deszcz i słońce zaczęły ją obserwować, a że była niesamowicie piękną niewiastą, żywioły założyły się które pierwsze ją rozbierze.

Gra była niewątpliwie warta świeczki, gdyż niezależnie kto by wygrał zakład, reszta miałaby na co, a właściwie na kogo… popatrzeć :)

Pierwszą próbę podjął wiatr, zaczął wiać jak tylko mocno potrafił, szarpał kobietą w każdą stronę, tak aby zedrzeć z niej całe ubranie. Niewiasta zapięła mocniej płaszcz, trzymała kołnierz rękoma i chowała się za drzewami, aż do momentu kiedy wiatr dał za wygraną.

Zatem do akcji przystąpił deszcz, który runą jak z cebra, walił wielkimi kroplami po odzieniu kobiety. Ta, założyła kaptur, opatuliła się rękami i starała się unikać deszczu, który w efekcie w końcu dał za wygraną i pogodził się z tym, że przegrał zakład.

Ostatnią szansę miało słońce, które zaczęło grzać z całych sił.
Kobieta zdjęła kaptur, następnie płaszcz, a kiedy słońce poczęstowało ją jeszcze mocniejszymi promieniami, kobieta zdjęła spodnie koszulkę i … bieliznę :) .

Ciepłem zawsze można więcej niż złowrogością i chamstwem.
Słońce udowodniło, że nie warto robić niczego na siłę i warto mieć ciepły stosunek do ludzi, a w szczególności do kobiet…

Jak rozebrać kobietę?

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Kategorie: Miłość,Opowieści,Przemyślenia

Jesteś jak Rocky?

Sylvester Stallone
Kolejna notka z cyklu „Kilka słów o znanym człowieku”.
Jakiś czas temu, jak co środę byłem w kinie. Miałem przyjemność zobaczyć zapewne jeden z ostatnich filmów Sylwestra Stallone.

Facet ma 64 lata, a nieźle się trzyma. Tym razem pokwapił się o wyreżyserowanie, stworzenie scenariusza, oraz o zagranie głównej roli w filmie „Niezniszczalni”.
Film opiera się oczywiście na efektach, dużej ilości krwi, oraz na słuchaniu dogranych dźwięków uderzeń ( http://www.audionetworkplc.com/sound-effects/body-damage/body-damage/punches-kicks/chin-socks/results.aspx) ręką lub nogą w dowolną część ciała przeciwnika. Mimo tego, oglądało się go bardzo dobrze, a i humoru można uświadczyć sporo.
Ot taki klasyczny film akcji.

Po filmie zacząłem rozmyślać o Sylvestrze Stalone, który ma ciekawy życiorys.
W latach 70 skończył czyścić lwie klatki (poważnie!) i rozpoczął karierę aktora, grając w kilku mało znanych filmach.

Przyszło mu to zapewne bez problemów, gdyż od urodzenia ma częściowy paraliż twarzy (prawy pliczek), problemy z mową, oraz wykrzywioną dolną wargę.
Jednak te niedoskonałości wcale nie przeszkodziły mu, aby stać się gwiazdą rozpoznawaną latami przez ludzi na całym świecie. Jak tego dokonał?

Nie każdy wie, ale Stallone, po walce Mohammada Ali z Chudkiem Wepnerem, napisał w zaledwie 3 dni scenariusz do filmu.

Następnie bardzo długo szukał wytwórni, która zdecyduje się wyprodukować jego film. Wielu producentów mu odmawiało, aż w końcu znalazł aprobatę dla swojego działa.
Jednak producenci zamiast niego w roli głównej widzieli bardziej: Roberta Redforda, Burta Reynoldsa, lub Jamesa Caana. Sylwester stale odmawiał.

W końcu otrzymał propozycje kupna scenariusza, za bagatela 400 000 tysięcy dolarów (0,4 miliona pięknych zielonych banknotów). Sylwester jednak widział tylko siebie w głównej roli, więc stale odmawiał, mimo nie najlepszej sytuacji finansowej.

Ostatecznie zgodził się na wynagrodzenie w wysokości 50 000 dolarów za rolę + 10% zysków z filmu. „Rocky” okazał się absolutnym hitem, gdyż amerykanom spodobała się prosta historia przedstawiająca amatorskiego boksera, który pokazał jak można w życiu dojść „od zera do bohatera”.

Film zarobił na siebie 150 milionów dolarów, z czego zgodnie z umową 1,5 miliona dostał Stallone. Takie pieniądze przydały mu się, gdyż na premierze Rock’ego Sylwester miał na sobie garnitur za… 50 dolarów, który został uszyty w naszym pięknym polskim kraju.

Potem już był z górki – zagrał w wielu mniej lub bardziej znanych i mniej lub bardziej docenionych przez krytyków filmach, takich jak: „Rambo” ( i kolejne części z których każdą samodzielnie wyreżyserował ) czy też „Człowiek Demolka”
Miał się na tyle dobrze, że pod koniec lat osiemdziesiątych zaproponowano mu występ w reklamie piwa. Warunkiem było ścięcie włosów. Stallone odmówił, mimo proponowanego początkowe jednego, a następnie dwóch milionów dolarów.
Wraz z Arnold Schwarzeneggerem, Bruce Willisem stworzył wspólnie sieć restauracji Planet Hollywood, która ma się nad wyraz dobrze.

Czy Stallone miał szczęście, a może grany przez niego „Włoski ogier” miał szczęścia?

Nie, po prostu obaj panowie byli w cholerę uparci, mieli wyznaczony cel i dążyli do jego realizacji. Kluczem była konsekwencja, wyznaczenie NAPRAWDĘ dużej stawki i po raz wtóry konsekwencja i praca. Co ciekawe obaj nie byli doskonali. Już na pierwszy rzut oka (tudzież ucha) można był zauważyć ich defekty i wady. Nie o to chodzi, aby być idealny, ale aby być doskonałym w swej niedoskonałości.

Obecnie Stallone je wisienkę z tortu swojego życia i okazyjnie występuje w filmach akcji.
Czas, abyś Ty zaczął reżyserować film swojego życia i zaczął zbierać życiowe Oskary.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Kategorie: Inspirujący Ludzie,Książki i materiały,Motywacja,Opowieści

Drogowskaz

Zawsze pisze własne teksty, ale tym razem zrobię wyjątek.
Dostałem przed chwilą maila, z ciekawą historią, którą warto przeczytać.
Nie wiem ile prawdy, jest w historii Michała, ale znam podobnych ludzi, którzy mają takie same przekonania na temat życia. W związku z tym ich styl życia jest podobny.
Pewnie jeszcze nie raz napiszę o ciekawych osobach, a tymczasem przeczytaj, to co ja przed chwilą czytałem na mailu

Michał jest takim człowiekiem, za którym raczej się nie przepada. Jest zawsze w dobrym humorze i zawsze ma coś pozytywnego do powiedzenia. Zapytany jak się czuje odpowiedziałby: „Gdyby było lepiej, już bym chyba nie wytrzymał!”. Był naturalnym motywatorem. Jeśli jakiś pracownik miał zły dzień, Michał zawsze radził mu jak znaleźć pozytywną stronę tej sytuacji. Widząc to, bardzo mnie to zaciekawiło. Pewnego dnia podszedłem więc do Michała i spytałem go:

-Nie rozumiem. Nie można być tak pozytywną osobą przez cały czas. Jak ty to robisz?
Michał odpowiedział:

-Każdego ranka, gdy się budzę mówię sobie -”Michał, masz dzisiaj dwie możliwości – możesz mieć dobry humor albo możesz mieć zły humor”.
I wtedy wybieram dobry humor.
Za każdym razem, gdy wydarza się coś niedobrego, mogę wybrać albo bycie ofiarą albo wyciągnąć z tego jakąś lekcję dla siebie. I wybieram wyciągnięcie lekcji.
Za każdym razem, gdy przychodzi ktoś do mnie ponarzekać, mogę wybrać zgodzenie się z nim albo pokazanie mu pozytywnej strony życia.
I wtedy wybieram pokazanie mu tej pozytywnej strony.”

-Zaraz, to nie jest takie proste! – zaprotestowałem.
-Ależ tak, to właśnie takie jest.” – odpowiedział Michał. -Życie polega na wyborach.
Każda sytuacja jest wyborem. Ty sam wybierasz jak zareagujesz na daną sytuację.
Ty wybierasz, jaki wpływ mają ludzie na twoje samopoczucie.
To ty wybierasz bycie w dobrym albo złym humorze. Mówiąc krótko – to twój wybór, jak wygląda twoje życie.

Zapamiętałem, co powiedział mi wtedy Michał. Krótko potem opuściłem firmę, w której wtedy pracowałem i otworzyłem swoją własną. Straciliśmy kontakt ze sobą, ale często przypominałem sobie Michała, gdy dokonywałem wyborów w moim życiu, zamiast tylko reagować na zmiany sytuacji. Kilka lat później dowiedziałem się, że Michał miał poważny wypadek Spadł z rusztowania z wysokości prawie 20 metrów. Po 18-godzinnej operacji i wielu tygodniach rehabilitacji Michał został zwolniony ze szpitala z wszczepionymi w plecy metalowymi prętami. Spotkałem się z nim około 6 miesięcy po wypadku.
Kiedy spytałem jak się czuje odpowiedział:

-Gdyby było lepiej już bym chyba nie wytrzymał! Chcesz zobaczyć moje blizny?”
Nie chciałem, ale zapytałem o czym myślał w chwili wypadku
-Pierwsze, co mi przyszło do głowy to moja córka, która niedługo miała się urodzić. – odpowiedział Michał . -Później, gdy już leżałem na ziemi, pomyślałem sobie, że mam dwie możliwości: mogę wybrać – żyć albo umrzeć. Wybrałem życie.
-Nie byłeś przerażony? Nie straciłeś przytomności?” -spytałem.
Michał kontynuował:
-Moi znajomi byli wspaniali. Mówili mi, że wszystko będzie dobrze. Aż do momentu, kiedy zawieźli mnie do szpitala i zobaczyłem twarze lekarzy i pielęgniarek – wtedy naprawdę się przeraziłem.
W ich oczach wyczytałem – „ten face już nie żyje”.
Wiedziałem, że muszę coś zrobić.”
-I co zrobiłeś?” – spytałem.
-Była tam taka duża, tęga pielęgniarka wykrzykująca różne pytania do mnie. – opowiadał dalej Michał . Spytała, czy jestem na coś uczulony.
„Tak” – odpowiedziałem. Lekarze i pielęgniarki przestali pracować, czekając na moją odpowiedź. Wziąłem głęboki oddech i krzyknąłem „Grawitację”.
Oni zaśmiali się, a ja powiedziałem

- „Wybieram życie. Operujcie mnie jak żywego, a nie jak martwego.”
Michał przeżył dzięki umiejętnościom lekarzy, ale również dzięki swojej niesamowitej postawie. Nauczyłem się od niego, że codziennie możemy żyć pełnym życiem.
To nasz wybór. Postawa jest wszystkim.

Masz teraz dwie możliwości:
1. Zapomnieć o tej historii.
2. Opowiedzieć ją ludziom, na których ci zależy.

Ja wybieram drugą.

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , , , ,

Kategorie: Inspirujący Ludzie,Motywacja,Opowieści

Szokujące? Inspirujące…

Nie dalej jak wczoraj wieczorem, zszokowała mnie mail. Mail z portalu Facebook.com.
Dostałem wiadomość o tytule:
„Użytkownik xxx xxx przyjął Cię do grona znajomych na Facebooku…”.
Jeżeli korzystasz z tego portalu, to wiesz, że taka wiadomość to nic szczególnego – ot znajomy, którego zaprosiłeś zaakceptował Twoje zaproszenie i cały świat wie, że się znacie.

Wiadomość ta mnie zdziwiła, dlatego, że użytkownik który zaakceptował moje zaproszenie był mi od ponad roku dłużny pewną kwotę pieniędzy, którą pożyczył „na tydzień”. Następnie usłyszałem parę razy, że „jutro będzie u mnie przelew”. Od pół roku kolega unikał mnie jak ognia, a 1,5 miesiąca temu, ukradł auto chłopakowi od własnej siostry i ślad po nim zaginął.

Tak, dobrze przeczytałeś – ukradł dobry samochód od faceta swojej rodzonej siostry.

Zapewne już rozumiesz jak bardzo mogłem być zdziwiony, kiedy poszukiwany przez policje w całym województwie (lada moment zostałby wydany list gończy), znienawidzony przez całą rodzinę i wzbudzający we mnie nienajlepsze emocje człowiek, nagle pojawił się w sieci i jeszcze niejako poinformował mnie o tym mailowo.

Wszedłem na facebooka i przeczytałem na jego tablicy (profilu), że wrócił i zaczyna żyć od nowa. Zobaczyłem, że jest dostępny online, więc napisałem do niego wiadomość.
Zaczęliśmy rozmowę. Postanowiłem , że skoro nie raz mnie oszukał (dawałem mu naprawdę wiele szans), jest mi winien pieniądze i ogólnie nie mam najlepszego mniemania o nim, to… zaproszę go na piwo.

Tak, postanowiłem, że groźby, prośby i wyzwiska zostawię innym, a sam zrobię coś czego się po sobie nie spodziewałem. W przeciągu 10 minut umówiliśmy się na piwo i porozmawialiśmy o tym, co się działo u niego przez te półtora miesiąca, dlaczego wrócił i jakie ma plany na przyszłość.

Okazało się, że wrócił do domu, bo już nie chciał żyć w ukryciu wśród znajomych złodziei, paserów i wszelakich „handlarzy”. Sam poszedł na policję, aby ułatwić funkcjonariuszom poszukiwania, dostał już wyrok, na szczęście w zawieszeniu i od przyszłego tygodnia zaczyna uczciwie pracować.

Pomyślałem, że facet ma naprawdę sporo odwagi.
Wrócił do domu, gdzie powinien być skreślony na całej linii.
Poszedł na policje, wiedząc jakie mogą być tego konsekwencje (do 10 lat więzienia).
Umówił się ze mną, nie wiedząc, czy uderzę go w nos, czy faktycznie postawię piwo i porozmawiamy.

Ma jaja. Naprawdę ma jaja.

Jego sytuacja wydawała się beznadziejna… a nawet beznadziejno, beznadziejna. A on stawił jej czoła i zaczyna żyć od nowa. Czeka go jeszcze trochę nieprzyjemności, ale ogólnie jego pozycja jest prawie tak dobra jak każdego innego człowieka. Jest to dla mnie naprawdę inspirujący przykład.

Biblijna historia o synie marnotrawnym, przeistoczyła się w historie o synie marnotrawnym XXI wieku, który po czasie zabawy i grzesznego życia, wraca do domu, spodziewając się najgorszego, a otrzymując… drugą szanse, na nowe lepsze życie.
Wierzę, że ją wykorzysta, bo to mądry facet, którego życiowy wektor miał dobry kierunek, jednak pomylił mu się zwrot.

Całe szczęście prawdopodobnie Ty masz dużo lepszą sytuacje, więc jeszcze prościej Ci ją wykorzystać, aby żyć godnie, na poziomie i robić dużo dobrego dla świata.

Tagi: , , , , , , , , , ,

Kategorie: Inspirujący Ludzie,Motywacja,Opowieści

Odwaga? Szaleństwo?

Tydzień temu w ciągu jednego dnia, odczułem dwa bodźce, które skłoniły mnie do refleksji.
Rano, wraz z moją piękną, rudą kobietą oglądałem film: „Patch Adams”.
O filmie po raz pierwszy usłyszałem kilka dni wcześniej od przyjaciółki, mimo, że powstał on w 1998 roku. Film jest oparty na faktach i opowiada o mężczyźnie, który chciał popełnić samobójstwo i od tego momentu jego życie ulegało coraz to większej zmianie. Mimo swojego wieku (główną rolę gra Robin Williams, który wtedy był po 40), postanawia iść na medycynę i zostać lekarzem.
Facet ma niesłychanie ciekawe i optymistyczne podejście do studiowania, pacjentów, jak i samego w sobie życia. W filmie pokazane jest to, jak w zupełnie szalony i nietypowy sposób Patch ulepsza świat wokół sobie. Mimo, że nie podoba się to wielu osobom, a czasem nawet graniczy z dobrym smakiem, lub prawem, Patch radośnie idzie przez życie osiągając swoje cele. Film zrobił na mnie duże wrażenie i umocnił mnie w przekonaniu, że z dobrymi wartościami pod pachą, warto iść swoją drogą, która niekoniecznie jest już wydeptana.
Ta i inne podobne myśli towarzyszyły mi przez cały dzień.

Wieczorem spotkałem się z kolegą, który oświadczył mi, że rzucił pracę, w której szef go bardzo stresował. Mimo dobrej pensji i oferty podwyżki kolega zdecydował się na rzucenie pracy.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby był poszukiwanym specjalistą w jakiejś dziedzinie, lub miał już „zaklepaną” drugą pracę. Nic z tych rzeczy jednak nie miało miejsca.
Kolega rzucił pracę z dnia na dzień. Postanowił robić biznes i właśnie zaczyna go rozkręcać.
Ma swoje zobowiązania, na które potrzebuje pieniędzy, ale wie, że uda mu się zarobić pieniądze w inny niż do tej pory sposób.
Można to nazwać odwagą, można też szaleństwem. Dla mnie jest to oznaka ambicji. O byciu ambitnym napomknąłem w poprzedniej notce i tą można traktować jako jej kontynuacje.
Na pewno za kilka miesięcy napiszę na blogu o sukcesach mojego kolegi, bo wiem, że mu się uda.
Bądź, co bądź obie te historie inspirują. Obaj mężczyźni chcą być szczęśliwi, a niekoniecznie „bezpieczni” w tym miejscu w życiu, w którym chcą. Oczywiście nie każdy może rzucić pracę z dnia na dzień. Do tego potrzebna jest wiedza, absolutna pewność siebie i konkretne ustalenie swoich celów, oraz priorytetów. Nie mniej jednak wiedzę można zdobyć, pewność siebie wyrobić, a cel i priorytety ustalić, ale… kto by tam miał czas na wyrywanie się z rutyny?:)

Jak powiedział Tukidydes:

„Podstawą szczęścia jest wolność, a podstawą wolności jest odwaga”

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , ,

Kategorie: Motywacja,Opowieści,Przemyślenia

Czy jesteś ambitny?

Mały Robert, jak, co niedzielę i w tę obserwował mamę, przygotowującą obiad dla całej rodziny.
Mama zaczęła przygotowywać mięso. Syn jak zwykle obserwował ją uważnie, aż w końcu w jego głowie narodziło się z pozoru głupie pytanie:
„Mamoooo, dlaczego zawsze obcinasz mięso z dwóch stron zanim wsadzisz je do brytfanki?”
Mama uśmiechnęła się i spojrzała na Roberta i czule powiedziała:
„Dlatego, bo tak zawsze robiła moja mama, skarbie”
Robercikowi nie wystarczyła ta odpowiedź, więc podczas najbliższej wizyty u swojej babci, zapytał ją: „Babciu, dlaczego tak jak mama, Ty też zawsze obcinałaś mięsko z dwóch stron, zanim wsadziłaś je do brytwanki?” Usłyszał w odpowiedzi: „Bo moja brytfanka była za mała”

Niejednokrotnie mechanizm przedstawiony w tej historii jest powielany podczas tworzenia różnych nawyków, czy tradycji. Warto zastanowić się, czy wszystko, co robisz, to przemyślane działanie, czy też powielanie niekoniecznie poprawnych schematów stworzonych przez innych ludzi.

Czasem warto się wychylać. Wychodzenie poza granicę komfortu, to rozwój.
Pozostawanie w swoim ciasnym boksie, to brak ambicji.
Strach, jest normalną ludzką emocją, jednak permanentny strach, z którym nic nie usiłuje się robić, to brak ambicji. Weźmy przykładowo osobę, która boi się wystąpień publicznych, a często na większym, bądź mniejszym forum musi coś powiedzieć. Strach przed wystąpieniami publicznymi nie jest naturalny, ale jest bardzo powszechny, gdyż zaraża nim szkoła, ale to temat na inny wywód.
Zatem żaden wstyd, mieć taki „problem”.

Natomiast, jeżeli dana osoba, mimo, że jej ten problem przeszkadza, nic z tym nie robi, to świadczy o tym, że jest mało ambitna.
Często też pewne błędy i schematy są powielane, przez brak spojrzenia z innej perspektywy.
Tymczasem inne spojrzenie zawsze owocuje pouczającym doświadczeniem, bądź… sukcesem.

indywidualizm

W ten sposób stworzono przecież prawie cały nowoczesny świat: samolot (latać? Toż to szaleństwo!), telefon komórkowy (którego pomysł powstania wyśmiewało wiele „mądrych głów”), czy chociażby bielizna termoaktywna

Wszystkie mniej, lub bardziej znaczące wynalazki powstały na skutek odmiennego niż wcześniej spojrzenia na świat. Już widzę jak powstała wyszukiwarka google…
Przychodzi Larry Page (jeden z dwóch twórców google) i mówi:
„Mamo, mamo! Zaindeksuje cały Internet!”, a mama na to:
„Inte… co?! Aaaa ten nowy głupi twór XX wieku? Idź do książek, bo sesja się zbliża, a nie zajmuj się głupotami!”

A jednak google powstało, mimo, że przejaskrawiony dialog powyżej wcale nie jest tak nierealny, jakby się to mogło wydawać.

Kiedy zaczniesz patrzeć trochę dalej niż sięga horyzont, ludzie wokół Ciebie, a w szczególności Ci najbliżsi, będą Cię zniechęcać i krytykować, bo przecież: „Nie będziesz kolejnym Billem Gatesem”. Fakt, nie będziesz. Chociaż notabene. on zaczynał w garażu, więc nie miał jakiś specjalnych warunków do pracy. Pewnie masz podobne, lub lepsze warunki. Możesz być Gatesem w swojej dziedzinie (miłość, sztuka, biznes, nauka), możesz osiągnąć zupełnie inny sukces, mniejszy, a może nawet większy, tylko musisz zacząć realizować swoje plany.

Czy wiesz ile przeciętnie podejmuje się prób osiągnięcia swojego celu?
Statystycznie wartość ta jest mniejsza niż 1, gdyż większość osób rezygnuje, przed podjęciem jakiejkolwiek próby. Tak robi większość – sam zdecyduj, czy do niej należysz.
Oczywiście zawsze można znaleźć wymówki, jednak czy stać Cię na wymówki?
One sporo kosztują… naprawdę. Mnie nie stać, aby zaniechać realizowania swoich często niekonwencjonalnych planów.
A czy Twoje ambicje pozwalają Ci, aby było Cię stać na sukces, czy na wymówki?

indywidualizm

Tagi: , , , , , , , , ,

Kategorie: Biznes,Motywacja,Opowieści,Przemyślenia

A którego Ty?

Pewnego dnia indiański chłopiec przyszedł do starego, mądrego wodza i spytał:
- Wodzu, co sądzisz o sytuacji na świecie?
W odpowiedzi usłyszał:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa ogromne wilki. Pierwszy z nich jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który zwycięży? – spytał z zaciekawieniem chłopiec.
- Ten, którego karmię – odrzekł na to Wódz.

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , , ,

Kategorie: Opowieści

Jaką jesteś żabą?

Historia opisana poniżej, mimo, że metaforyczna, to w istocie jest prawdziwa, czyli jak to niektórzy mają w zwyczaju mówić: „Jest na faktach autentycznych”. Historia ta powtarza się codziennie, w każdej godzinie, w każdej nawet minucie, we wszystkich częściach świata, na każdym kontynencie – w Twoim otoczeniu również!

Nie tak dawno temu i nie tak daleko, wszak zaledwie za trzema rzekami, dwoma pagórkami i kilkoma autostradami, był sobie zaniedbany staw.
Zamieszkiwały go sto dwie żaby. Pewnego dnia jedna młoda żaba przypłynęła (żabką!) do reszty stada krzycząc w stawogłosy:
Skarb! Skarb! Słyszałam o skarbie!
Reszta żab niestety nie kumała, o co chodzi, ale młoda żaba kontynuowała:
Skarb! Skarb, jest na szczycie tamtej góry!”. Po czym pokazała łapką na oddaloną, znajdującą się gdzieś tuż przy horyzoncie górę, ledwie widoczną ze stawu.
Żaby były bardzo zaintrygowane tym, co słyszą, więc spytały skąd to wie i co to za skarb. Młoda żabka odpowiedziała im o tym, jak spotkała starą, dojrzałą, pomarszczoną żabę, która przekazała jej informacje o skarbie niewyobrażalnym dla żadnej z żab. Otóż, dowiedziała się, że każda żaba, która dotrze na szczyt góry będzie pławiła się w luksach i bogactwie do końca swoich dni. Wystarczy tylko wejść na szczyt! Szczęście na wyciągnięcie łapy!
Wszystkim żabom bardzo spodobała się ta nowina, więc z entuzjazmem wyruszyły w drogę ku szczęściu.
Szły trzy dni i trzy noce, aż doszły do podnóża góry. Wtedy jedna żaba powiedziała:
Tyle wysiłku, a jesteśmy dopiero na początku drogi! Ja rezygnuje, wracam do domu!
Kilkadziesiąt żab miało podobne przemyślenia i zawróciło razem z nią do stawu.
Pozostałe żaby niezrażone tym, co mówią inne, postanowiły podjąć wyzwanie i wspiąć się na górę. Kiedy były już w jednej trzeciej drogi, trzy żaby zaczęły krzyczeć:
To bez sensu! Będziemy tak iść w nieskończoność!
Po czym powiedziały jednogłośnie:
Nie wiemy jak Wy, ale my wracamy do naszego stawu. Spływamy stąd!”.
I tym razem dołączyło się do nich sporo innych żab. Reszta natomiast niezłomnie dążyła do celu. W połowie drogi na szczyt jedna z żab skręciła nogę, więc postanowiła zawrócić… i tym razem dołączyło do niej kilka towarzyszek.
Pozostały trzy dzielne istoty, niebojące się wyzwań i chcące osiągnąć cel.
Jednak dwie z nich po pewnym czasie zaczęły bez przerwy narzekać. W pewnym momencie, kiedy były już naprawdę blisko celu… zrezygnowały, mówiąc, że są wyczerpane i nie dadzą już rady. Pozostała jedna, jedyna żabka, która nie zważając na sto jeden pozostałych żab, dalej skakała do celu. Nie było łatwo, wiatry i deszcz dawał się we znaki, ale żabie udało się zdobyć szczyt góry, a jednocześnie… szczyt jej marzeń. Na szczycie góry był istny żabi raj, kraina miodem i mlekiem płynąca.
W tym sielankowym miejscu owa żaba bawi się do tej pory, nie żałując ani sekundy przebytej drogi.
Dlaczego tej jedynej żabie udało się osiągnąć cel, mimo, że ponad sto innych żab zrezygnowało?
Otóż, ta jedna nie przejmowała się opinią innych, nie słyszała ich, bo…była głucha.

Kim Ty jesteś w swoim życiu?
Czy potrafisz być głuchy na innych i realizować swoje marzenia?

Bądź jak żaba i jeżeli masz chociaż tylko jedno małe marzenie, to przenigdy, ale to przenigdy się nie poddawaj i… tak po prostu… zrealizuj je!

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , , , , , , ,

Kategorie: Motywacja,Opowieści
Poprzednie wpisy »