Jak być szczęśliwym? Sposób numer 5: Powrót do przyszłości

Jak poradzić sobie z przeszłością?

Co jest źródłem szczęścia?
Na to pytanie jest co najmniej milion odpowiedzi. (czyli minimum milion +1 :) ).
Zastanawiałem się nad jakąś uniwersalną odpowiedzią, czy też przepisem i wiesz co?

Odkryłem go!

Jest jeden czynnik, który odpowiada na pytanie: (Czytaj więcej…)

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Kategorie: Behavior,Motywacja,NLP

Jak być szczęśliwym? Sposób numer 4: Uwolnij się od negatywnych emocji!

Uwalnianie emocji
Wiele osób myli szczęście z radością.
W sumie nic w tym dziwnego ponieważ to czy ktoś jest szczęśliwy czy nie często definiuje to jak często w jego życiu pojawia się radość.
Nie jest to jedyny determinant określający, to czy czujesz się szczęśliwy i spełniony, ale jest on niezwykle ważny.
Analogicznie im więcej w Twoim życiu smutku i negatywnych emocji, tym jakość Twego życia jest gorsza.

Tyle tytułem wstępu :)
Teraz czas na 2 bardzo proste techniki, które pomogą Ci po prostu… lepiej się czuć :)

Obie możesz stosować równocześnie, a właściwie nie równocześnie, a pod rząd, czyli jedną po drugiej. (Czytaj więcej…)

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , , , , , , , ,

Kategorie: Behavior,Motywacja,NLP

Twoje błędy

Popełniłem błąd. Popełniłem wiele błędów, ale ostatnio jeden był naprawdę duży.
Czy aby na pewno?
W NLP jest kilka bardzo ciekawych założeń.
Mam 2 swoje ulubione założenia które przyjąłem i (nie od razu) wdrożyłem w swoje życie i swój sposób myślenia, uznając je za bardzo mądre. Pierwsze z nich omówię przy innej okazji ;-) , a drugie z nich brzmi mniej więcej tak:
„Nie ma błędów, są tylko informacje zwrotne”

Na pierwszy rzut oka wygląda to dosyć dziwnie…
„Jak to kur… czę nie ma błędów, przecież tyle razy się pomyliłem, tyle osób się myli” – pojawia się myśl w głowie.
Jeżeli jednak bardziej zagłębi się w to założenie, to nabiera ono sensu.
Sens ten widział już Thomas Edison, który był „mistrzem porażki”, gdyż zanim wynalazł żarówkę, wiele razy jego próby okazały się nieudane.
Kiedyś podczas wywiadu pewien dziennikarz spytał go:
„Dlaczego wciąż Pan przeprowadza kolejne eksperymenty, skoro aż 5000 razy nie udało się Panu?”
Edison odparł: „Młody człowieku, nie rozumie pan. To nie porażka. Znalazłem tylko pięć tysięcy sposobów, które nie działają, dzięki czemu jestem o pięć tysięcy prób bliżej rozwiązania”.
To zdanie to kwintesencja założenia o informacji zwrotnej.
Thomas Edison jest żywym dowodem, że ekspertem jest osoba, która popełniła już wszystkie możliwe „błędy” w danej dziedzinie.

Idąc tym tropem można śmiało stwierdzić, że im więcej porażek (a tak naprawdę wykorzystanych informacji zwrotnych) tym większy sukces.
Winston Churchill powiedział nawet:
“Sukces polega na tym, by iść od porażki do porażki nie tracąc entuzjazmu”
Można więc powiedzieć, że sukces jest iloczynem „błędów”.
Churchill powiedział też:
“Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się i pędzi, jakby nic się nie stało…”
Zatem nie pędź tak, a z każdej porażki jaką zauważysz wyciągnij informacje zwrotną.
Tak jak ja w 4 klasie podstawówki napisałem wypracowanie w którym użyłem 13 razy słowa „ktury” i raz (nie wiedzieć skąd) „który” i wiesz co? Od tego czasu mi się nie zdarzyło :) . Czy zatem słabe wypracowanie to był „błąd”? Nie to był pewien etap, który musiałem przejść, aby teraz zajmować się między innymi copywritingiem.
Gdybym nie wyciągnął informacji zwrotnej wtedy, teraz pewnie robiłbym coś zupełnie innego.

Pamiętaj też, że każda osoba podejmuje najlepszą dla siebie decyzję w danej chwili.
W chwili kiedy podejmujesz decyzję, Twoje zasoby (inteligencja, doświadczenie, przekonania i inne) pozwalają Ci podjąć taką, a nie inna decyzję. W danej chwili jest ona najlepsza, nawet gdy później okazuje się tak zwanym „błędem”. W chwili podejmowania decyzji masz jakieś przesłanki ku temu, aby założyć słuszność w tym co robisz.
Jeżeli potem, z perspektywy czasu stwierdzisz, że mogłeś podjąć inne, lepsze działanie, to okazuje się, że Twój „błąd” okazał się Twoją informacją zwrotną i jeżeli ją przyjmiesz to w przyszłości będziesz wiedział jak lepiej rozwiązać daną sytuację.
Zatem tak zwany „WIELKI BŁĄD” oznacza „WIELKĄ INFORMACJĘ ZWROTNĄ” – to pocieszające :) .
Chwała Ci za to jeżeli stajesz się coraz lepszy ucząc się na „błędach” innych, lub po prostu podejmując dobre decyzje. Jeżeli natomiast zdarzy Ci się, że coś nie ułoży się tak jak założyłeś, to wyciągnij z tego doświadczenia informację zwrotną i dąż do mistrzostwa!
Tym sposobem możesz stać się ekspertem od sportu, biznesu, relacji, czy nawet… miłości.

Winston Churchill powiedział również inne bardzo piękne zdanie:
“Sukces nigdy nie jest ostateczny. Porażka nigdy nie jest totalna. Liczy się tylko odwaga.”

Tagi: , , , ,

Kategorie: Blog,Miłość,NLP,Przemyślenia

Dziś o 20:00 darmowe szkolenie o…

… NLP.
Cóż to jest? NLP, czyli programowanie neuro-lingwistyczne, to zbiór różnych technik i technologii, jak lepiej komunikować się z innymi i samym sobą.
Jeden z współtwórców NLP, powiedział, że: „NLP to wszystko co działa”.
Ja się z tym nie zgadzam, natomiast sporo prawdy w tym jest.
NLP to NIE JEST:
- magiczna pigułka na całe zło tego świata
- niezbędnik, aby być szczęśliwym
- najlepsze co Cie może w życiu spotkać

Jednak mimo wszystko jest to naprawdę POTĘŻNE narzędzie, którym możesz zrobić sporo dobrego, czymkolwiek to dobro jest dla Ciebie.

Jeżeli chcesz poznać kilka ciekawych elementów NLP to masz taką możliwość już dziś o 20:00:
(link wycięty – już nie jest 13.10.2011:))

Bądź kilka minut wcześniej, aby mieć pewność, że dostaniesz się do pokoju i usłyszysz całość szkolenia.
Webinar będę prowadzić wraz z moim przyjacielem – Adamem Przemykiem.
Obaj szkolimy się z tej dziedziny już od kilku lat i obaj mamy sporo ciekawej wiedzy i doświadczenia którym chętnie się podzielimy!
Zatem do zobaczenia już o dziś o 20:00!
Czekamy na Ciebie!


(spokojnie, nie będzie aż tak mrocznie ;-) )

Tagi: , , ,

Kategorie: Inspirujący Ludzie,NLP

Noworoczne postanowienia

24 Grudnia, czas świątecznej atmosfery, spotkań z rodziną, śniegu (lub jego braku) i innych ciekawych atrakcji.

Jednocześnie grudzień to miesiąc zamykający cały miniony rok.
Warto się nad tym chwilę zastanowić.
Co zrobiłeś w tym roku?
Co było sukcesem, a co porażką?
Jakie wyciągasz z tego wnioski?

Zaraz potem w Twojej głowie pojawią się noworoczne postanowienia.

NIE!

Ja noworoczne postanowienia robię niemalże w każdym miesiącu.
Zaplanuj co chcesz zmienić od TERAZ i zacznij to robić.
Jeżeli chcesz przejść na dietę, to w ramach wyjątku możesz odłożyć, to za 2-3 dni ;-) .

Jak stawiać sobie noworoczne cele
Twój noworoczny cel koniecznie musi być zaplanowany:

1. Na kartce! Zapisuj swoje cele. Kilka procent społeczeństwa tak robi, a to bardzo istotne.
2. W czasie teraźniejszym („mam”, „jestem”, zamiast „będę miał”, „będę…”)
3. Pozytywnie („jestem zdrowy”, zamiast „nie będę chory”)
4. W konkretnych ramach czasowych – podaj datę (Ważę 63 KG 23 lipca 2011 roku)
5. Konkretnie („czarne Porsche 911, rocznik 2006″, zamiast „nowe auto”)
6. Tak, abyś wiedział, że jest ambitny, a jednocześnie realny

Noworoczne cele i plany

Kartkę z celami schowaj gdziekolwiek chcesz – zdziwisz się, kiedy ją odnajdziesz za kilka miesięcy, lub za rok :)
Myślę, że zamiast wyrafinowanych życzeń, planowanie celów bardziej Ci się przyda, ALE… życzenia to piękna tradycja więc życzę Ci:

Zrealizowania swoich zaplanowanych celów
Spełnienia w każdej dziedzinie życia
Niespodziewanych i jednocześnie przyjemnych sytuacji
Dużo miłości, bo nawet jeżeli się do tego nie przyznajesz, to jej potrzebujesz
Abyś chciał więcej od życia niż inni myślą, że mogą chcieć.

I na koniec klasyk, klasyków:

Wesołych Świąt!

Kacper Bisanz

Tagi: , , , , , ,

Kategorie: Blog,Inne,Motywacja,NLP,Relacje

Motywacja – wstęp

Ostatnio nadużywam słowa „motywacja” – „mam odpowiednią motywacje”, „motywuje mnie to”, „kwestia odpowiedniej motywacji” itp.
Niewątpliwie wiąże się to z tym, że spotkałem na swojej drodze kilku bardzo ciekawych ludzi, którzy mają jasne cele w życiu i zdecydowanie dążą do ich osiągnięcia i nie boją się o nich mówić. Idąc za ciosem, postanowiłem przeczytać kilka tematycznych książek (w tym również „Motywacja bez granic” Nikodema Marszałka – polecam).
Niezależnie od czynników, jakie mną motywowały (mówiłem, że nadużywam tego słowa), postanowiłem napisać ten tekst, oraz założyć oficjalnego bloga firmowanego moim imieniem i nazwiskiem.
Znam pewnego człowieka, który stale nie ma energii do życia. Obojętnie, co by się nie działo, mu zawsze coś nie pasuje. Objawia się to narzekaniem, „czepiania” się innych, bądź po prostu wspomnianym brakiem energii życiowej. Każda nasza wspólna rozmowa odnośnie takiego nastawienia, a właściwie wstęp do niej nie dawała żadnego, efektu. Ostatnio porozmawiałem z nim o tym, w pewnym konkretnym kontekście (biznesowym) i już widzę pewne zmiany – liczę, że coś drgnie w dobrym kierunku. Właśnie! Co zrobić, aby „coś drgnęło”? O tym napiszę za chwilę. Mam wrażenie, że osoby, zachowujące się podobnie jak ta opisana wyżej wstają rano i powtarzają sobie w głowie motto:

„Znowu kolejny dzień szarej egzystencji, żartobliwie zwanej życiem”

Podejrzewam, że również okulary przeciwsłoneczne zakładają wtedy, kiedy ich życie razi :-)
Takie malkontenctwo nie pomaga w rozwoju.
W związku z powyższym zastanowiły mnie dwie rzeczy:

1. Skąd się bierze motywacja do życia i osiągania sukcesów w nim?
2. Skąd się bierze brak motywacji do życia i osiągania sukcesów w nim?

Wiadomo, że warunki, w jakich każdy z nas się wychował, otoczenie oraz pierwsze osiąganie, lub nie osiąganie ustalonych celów mają niewątpliwie wpływ na dalszą egzystencje.
Czy aby tylko i wyłącznie to warunkuje osiąganie celów, sukcesu, lub szczęścia
(w zależności, czym szczęście jest dla konkretnej osoby)?
Poznałem kilka osób, które nagle uwierzyły, że mogą coś zmienić i z dnia na dzień zaczęły inaczej postrzegać świat i czerpać więcej radości z życia.
Jak to kiedyś powiedział pewien trener NLP trzeba „zrobić sobie odpowiedni umysł”, aby móc osiągnąć sukces.
Parę miesięcy temu zacząłem „robić sobie umysł”.

Przyznam szczerze, że w związku z tym, iż zawsze byłem optymistą przyszło mi to z łatwością, szczególnie, że wiele przekonań i zasad, o których się dowiedziałem miałem już (nieświadomie) w głowie.
Swoją drogą pesymizm, optymizm i realizm, to też ciekawe tematy, gdyż wiele osób nazywa się realistami, a tak naprawdę patrzą pesymistycznie na świat, myśląc, że świat jest zły, niedobry i życie jest do niczego.  Z drugiej strony optymiści, często są zarazem realistami, ponieważ ich optymizm pomaga w tym, aby teoria, stała się praktyką i życie było takie jak oni chcą je widzieć.
Jednak odbiegłem nieco od tematu, a chciałem napisać, że od momentu, w którym postanowiłem coś zmienić w swoim życiu, cały czas nie opuszcza mnie wiara w siebie, oraz pozytywne nastawienie, niezależnie od tego, co dzieje się wokół.

Rzadko się denerwuje, chociaż oczywiście zdarza mi się, ale to dobrze – aby życie nie było nudne potrzebne są różnorodne emocje. Wszystko, do czego się zabieram wychodzi tak jak powinno, a jeżeli nie to później okazuje się, że i taka wersja zdarzeń jest jak najbardziej godna mojej akceptacji..
Ponad to spotyka mnie więcej niespodzianek i miłych sytuacji.
Jak to się stało? Trzymam się kilku zasad, o których istnieniu właściwie nie myślałem, ale postanowiłem je określić i wypisać, ale to na blogu dopiero wkrótce.
Efektem tego wszystkiego, jest to, że boję się czytać książek motywacyjno-rozwojowych, oraz chodzić na kursy tego typu, bo mam wrażenie, że wybuchnę z nadmiaru motywacji i pewności siebie ;-)
Bohater filmu „Terminal” Stevena Spielberga, również był przesycony optymizmem.
Codziennie nie dostawał akceptacji na wizę, codziennie żył jak włóczęga, codziennie borykał się z różnymi problemami. Jednak każdy, kto oglądał film widział w nim wesołego, pełnego nadziei człowieka.

Dlaczego? Dlatego, bo taką rolę nakreślił Tomowi Hanksowi Steaven Spielberg?
Prawdopodobnie też, ale bohater filmu, miał również niebywałą motywację, do tego, aby osiągnąć swój cel – dostać się na teren Stanów Zjednoczonych, aby spełnić obietnicę dla ojca.
Cel jest niezwykle ważny. Bez świadomości, co i w jakim czasie chcesz osiągnąć, nie osiągniesz nic. Warto mieć przysłowiowego króliczka, za którym się goni, bo bez niego nie masz żadnej motywacji, aby biec. Jeżeli nie biegniesz to stoisz w miejscu. Jeżeli stoisz w miejscu to cofasz się, ponieważ reszta świata idzie w przód. Jeśli grałeś kiedyś w jakąkolwiek odmianę gry Mario Bros, to wiesz o czym mówię :-) .
Jeżeli masz obrane cele, które tkwią cały czas w głowie niczym miecz króla Artura w skale, to podświadomość automatycznie dostosowuje Twoje zachowanie do osiągnięcia celu.
Cel musi być jasny, nie możesz obrać przykładowo takich celów:

„Chcę znaleźć dobrą pracę”
„Chcę być szczęśliwy”
„Chcę mieć dużo pieniędzy”

Te cele są zbyt ogólne, lepsze będą:

„Chcę skończyć mój kierunek studiów, aby pracować jako…”,
„Chcę znaleźć mądrą dziewczynę”,
„Chcę, dzięki mojej firmie w ciągu roku zarobić 100 000 zł”
(ten przykład nie jest do końca dobry, bo pieniądze w zasadzie są składową do osiągania niektórych celów, a nie celem samym w sobie, ale w tym kontekście mogą być)

Jeżeli postawisz sobie jasny cel, to możesz w sposób świadomy oraz nieświadomy robić małe i większe kroki do jego osiągnięcia. Jesteś bardziej zmotywowany, do podejmowania kolejnych decyzji, kolejnych wyzwań.
Polecam ustalić i wypisać listę celów (ja to zrobiłem w pierwszej połowie tamtego roku, oraz na jednym ze szkoleń kilka miesięcy temu), oraz czas w którym chcesz je zrealizować. Śmiało możesz wypisywać nawet najśmielsze, lub na chwilę obecną w Twoim mniemaniu, nierealne cele. Następnie warto pomyśleć, co przeszkadza Tobie w ich realizowaniu i jak można te przeszkody zlikwidować, lub ominąć.

Już wyrosłem z tego, że cel i marzenie to co innego. Owszem, jeżeli chcesz chodzić po wodzie, albo przebiegać 100 metrów w 2 sekundy, to bez wyrzutów sumienia możesz odłożyć takie marzenia w strefę fantazji. Pamiętaj jednak, że prawie każda rzecz, którą zrobił inny człowiek, jest dla Ciebie też osiągalna. Uwierz, w to, bo tak jest. Jeżeli to Cię nie przekonuje, to pomyśl, co masz do stracenia. Podpowiem Ci – nic.
Możesz wszystko, kwestia odpowiedniego celu, motywacji i wytrwałości. Przyszłość, to tak naprawdę teraźniejszość, którą Ty zarządzasz, aby wyglądała tak jak Ty chcesz, albo, jeżeli nie masz odpowiedniego nastawienia, tak jak inni tego chcą.  Oczywiście nie wszystko w życiu uda się bez przejść i problemów i że każdy napotkany człowiek pomoże Ci w osiąganiu celów. Nie będzie tak. Wiele razy będziesz wątpił, wiele nawet bardzo bliskich osób powie Ci, że Twoje plany są nic nie warte. Wiele czynników będzie sprawdzało to, czy naprawdę masz motywacje, aby nieprzerwanie dążyć do celu. Jeżeli dalej będziesz szedł przed siebie, nie przejmując się drobnymi porażkami, to po prostu wygrasz swoje marzenia.
Nie bój się ustalać naprawdę ambitnych celów, ale ciesz się z osiągania małych.
Udało Ci się zrobić smaczną jajecznicę? Doceń sam siebie!
Zrobiłeś rano 10 pompek? Doceń sam siebie!
Co więcej nie trzeba cieszyć się z tego co Ty zrobiłeś. Staraj się doceniać jak najwięcej sytuacji, które nie dotyczą bezpośrednie Ciebie.
Widziałeś auto „kameleon”? Ciesz się, bo czemu nie?
Znajomy powiedział Ci „Cześć” na ulicy? Ciesz się, bo czemu nie?

Ostatnio mój przyjaciel, któremu od pewnego czasu też nie brakuje motywacji w życiu, spotykał się ze mną i z radością wymalowaną na twarzy oznajmił mi, że ma dobry humor. Cieszyłem się razem z nim (bo czemu nie?) i słuchałem powodu tego stanu rzeczy. Wiesz, co usłyszałem?
To że wygrał 10 000 w konkursie sms-owym! Oczywiście, że nie :-) .
Otóż usłyszałem, że powodem jego dobrego humoru było to, co dostrzegł w czasie jazdy tramwajem. Podczas powrotu do domu, przed oczami przewijały mu się kolejne szare domy za oknem. Nagle pośród wielu szarych, pojawił się jeden… pomarańczowy. Wyrazisty kolor rzucający się w oczy. Mój przyjaciel od razu pomyślał, że człowiek, który tak pomalował sobie dom musiał być kreatywny i nietypowy. Na myśl o tym, zrobiło mu się od razu milej.

Czy Ty też cieszysz się z tego, że widzisz pomarańczowy dom?
Czy jest to coś absolutnie niezwykłego? Nie? Może tak? Obojętnie jak na to pytanie odpowiesz, to dlaczego by tego nie docenić?
Dla mnie niezwykłe w tej sytuacji nie było, to, że pozytywnym bodźcem, był owy pomarańczowy dom, ale to, że mój przyjaciel nie bał się do tego przyznać i otwarcie powiedział, co, mimo, że pozornie głupiego, ucieszyło go.
Doceniłem to i od razu zapisałem na telefonie „pomarańczowy dom”, aby nie zapomnieć wspomnieć o tym na blogu.
Jeżeli chcesz cieszyć się z większej części naszego życia i dostrzegać więcej pozytywnie na Ciebie wpływających bodźców, to wystarczy nieco szerzej otworzyć oczy i zmienić swoje nastawienie. W ten sposób świat zacznie się stawać, taki jaki Ty chcesz, aby był.
Timothy Ferriss, autor książki „4-godzinny tydzień pracy”, powiedział kiedyś:

„Rzeczywistość jest negocjowalna”

To oznacza, że jeżeli Ty czegoś naprawdę chcesz i nie siedzisz z założonymi rękami, aby to osiągnąć i masz odpowiednią motywacje, to cały świat pomoże Ci w osiągnięciu celu i się do dostosuje do Twojej wizji świata.
W tym tygodniu bliska mi osoba napisała kilka bardzo mądrych zdań w jednym smsie.
Jestem przekonany, że są one idealne na podsumowanie tego tekstu. Takiego sms-a przeczytałem w ostatni środowy wieczór:

„Najważniejsze, abyś robił to, co czujesz za zgodne z własnymi przekonaniami, wtedy na pewno osiągniesz sukces (…). Czynienie czegoś wbrew sobie nas niszczy, dlatego tak wielu z nas spędza część swojego życia na narzekaniu i leczeniu się z depresji. Dlatego pamiętaj, że zawsze będę stała za Tobą murem, póki będę wiedziała, że Twoje decyzje wypływają z głębi Twego serducha i umysłu”. Potem napisała zdanie, które bardzo mi się spodobało:

„Każdy ma swoją drogę, nie każdy ma odwagę, aby nią podążać w biały dzień”

Szczęścia, które płynie z realizacji życiowych celów, nie można odkładać na później, ani iść na kompromisy. Życzę Ci, abyś zobaczył coś, czego nie widzi większość innych.
Nie bój się marzyć nie bój się realizować marzeń, nie bój się iść na całość w życiu.

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , , , , , , ,

Kategorie: Behavior,Książki i materiały,Motywacja,NLP,Przemyślenia,Relacje

Teoria odbicia dobra

Zastanawiałem się kiedyś,  skąd bierze się ogólnie pojęte zło, negatywne emocje, złośliwości, oraz niepotrzebne nieporozumienia, lub po prostu postrzeganie „szarości życia” przez wiele osób.
Doszedłem do wnioski, że wszystko to bierze się od… innych ludzi.
Ile razy miałeś taką sytuacje, że ekspedientka w sklepie była niemiła, albo w pracy/szkole ktoś potraktował Cię bez szacunku?
Dlaczego tak było? Przez efekt domina – ktoś tym ludziom przekazał negatywne emocje, czy to tego samego dnia, czy też przez całe życie, które oni przekazują w obieg dalej. Całość tworzy swoiste perpetuum mobile – negatywne emocje skaczą z człowieka na człowieka, krążąc nieprzerwanie po całej Ziemi.
Jeżeli ja z pewnego powodu mam zły humor, to mogę tylko, dlatego, że mój brat zapomniał o co go prosiłem, zrobić mu awanturę, zamiast spokojnie z nim porozmawiać. Wtedy istnieje spora szansa, że on nie poradzi sobie do końca z takim traktowaniem. Zaraz po wyjściu z domu, zapewne spotka kolegę, któremu „zaszczepi” zły humor, a ten przekaże to kolejnej osobie, pod byle jakim pretekstem, lub nawet bez niego i sytuacja będzie się analogicznie rozwijać i powtarzać. Oczywiście niektórzy wychowują się w środowisku, które stale źle na nich wpływa – takie osoby, z „natury” źle oddziaływają na innych, ponieważ tak są po prostu nauczeni.
W takim razie jesteśmy skazani na zalanie całego świata ogólną żałobą, złością i powszechnym użalaniem się nad wszystkim.
Nie! Nie jest tak źle – podobnie, choć nieco trudniej, można przekazywać dobre emocje.
Mimo, że łatwiej kogoś wyprowadzić z równowagi, niż dać powód do szczerego uśmiechu, to i tak gra jest warta świeczki.
Ostatnio bardzo często stosuję pewną strategię.
Jest ona niezwykle prosta – wstaje rano i do każdego odnoszę się życzliwie, zaczynając od rodziny, przez sąsiadów i panią kioskarkę, a na znajomych i przyjaciołach kończąc.
Jednocześnie całkowicie nie dopuszczam do siebie tych, którzy robią coś odwrotnego, opisanego wcześniej.
Robię to, ponieważ mam swoją teorię, którą nazwałem roboczo: „Teoria odbicia dobra”.

Polega ona na tym, że zakładam, że każda osoba, która chociaż zauważy mój uśmiech, bądź usłyszy dwa miłe słowa, będzie lepiej nastawiona w danej chwili do innych i nieświadomie przekaże pozytywną energię dalej i dalej i dalej. Efekt tego działania jest albo neutralny, albo pozytywny, nigdy nie negatywny.  Brzmi to trochę dziwnie, trochę naiwnie, dla niektórych być może  to truizm i „oczywista oczywistość”, to dlaczego nie stosuje tego w praktyce? To naprawdę działa.
Zresztą podobne założenie przyjął bohater filmu: „Podaj dalej”, który postanowił zrobić 3 dobre uczynki, dla 3 różnych osób. Następnie każda z nich dowiadywała się o jego planie i również miała pomóc 3 osobom i przedstawić im ideę. Oczywiście każda z kolejnych osób miała takie samo zadanie. Film był bardzo pouczający i ciekawie nakreślił ten plan. W moich oczach miał on jedną wadę – ludzie boją się robić takich rzeczy, gdyż odbiegają one od standardów i mogę być odbierane jako dziwactwa. Poza tym wiele osób, które nawet byłby skłonne szerzyć tę ideę, po prostu zaniedbywałyby ją i z czasem całkowicie zapominały.
Dlatego postanowiłem po prostu oddziaływać na ludzi, aby Ci lepiej się czuli i w efekcie sami, nawet nieświadomie sprawiali, że inni przebywający w wokół nich również będą czuli się bardziej komfortowo, bardziej naturalnie. Taki schemat działania nie daje tak wymiernych efektów jak „Podaj dalej”, ale niewątpliwie ma rację bytu. Jak mawia mój znajomy:

„To jest proste jak słońce i jasne jak drut”

Teraz ktoś powinien powiedzieć:

„Dobra, dobra, ale życie nie jest takie piękne! Jest bardziej jak papier toaletowy – długie, szare i do… „

Otóż, może i takie jest, ale tylko wtedy, gdy wierzy się, że takie jest.
Brzmi dziwnie?
Rzeczywistość jest taka jak chcemy ją postrzegać (o tym napiszę za kilka dni), jakkolwiek by to dziwnie nie brzmiało.
Jeżeli mamy motywację do działania (o której również napiszę w kolejnej notce) i do tego, aby wyciskać z życia, niczym sokowirówka z pomarańczy, wszystko co wartościowe, to żyje się o wiele prościej, łatwiej i przyjemniej. Kwestia tylko i wyłącznie zmiany mentalności, ale to osobny temat, o którym napiszę przy okazji tematu motywacji.
Kilka dni temu spotkałem się z moim kolegą. Byłem naładowany pozytywną energią i mówiąc do niego szeroko się uśmiechałem. Efektem tego było, to, że usłyszałem:

„Dziś znowu masz dobry dzień?”

Pytanie wynikało z tego, że dzień wcześniej również tryskałem energią i dobrym humorem.
Oczywiście potwierdziłem to i wiecie co? Widziałem, że paru osobom z mojego otoczenia, tego dnia też udzielił się dobry nastrój przez kolejne parę godzin.
Każdy z nas może szczęśliwiej żyć, to nie jest przydzielone tylko dla wybranych. Nie osiąga się swoich celów, niechcący, przez przypadek. Jeżeli przypatrzymy się tak zwanym ludziom sukcesu (nie mówię tutaj o pieniądzach), to może poza naprawdę nielicznymi wyjątkami zobaczymy, że oni zawsze byli optymistami, którzy pomagali innym i z uśmiechem wyciągali do nich pomocną dłoń. To nie są ludzie gburowaci, oni po prostu cieszą się życiem i zarażają tym innych, sami na tym dobrze wychodząc.
Zatem… „Czyńmy dobro, czyńmy, czyńmy dobro” :-)

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Tagi: , , , , , ,

Kategorie: Miłość,Motywacja,NLP,Przemyślenia