Napisane przez Kacper Bisanz, 25 czerwca, 2010 w kategorii
Biznes,
Motywacja,
Opowieści,
Przemyślenia
Mały Robert, jak, co niedzielę i w tę obserwował mamę, przygotowującą obiad dla całej rodziny.
Mama zaczęła przygotowywać mięso. Syn jak zwykle obserwował ją uważnie, aż w końcu w jego głowie narodziło się z pozoru głupie pytanie:
„Mamoooo, dlaczego zawsze obcinasz mięso z dwóch stron zanim wsadzisz je do brytfanki?”
Mama uśmiechnęła się i spojrzała na Roberta i czule powiedziała:
„Dlatego, bo tak zawsze robiła moja mama, skarbie”
Robercikowi nie wystarczyła ta odpowiedź, więc podczas najbliższej wizyty u swojej babci, zapytał ją: „Babciu, dlaczego tak jak mama, Ty też zawsze obcinałaś mięsko z dwóch stron, zanim wsadziłaś je do brytwanki?” Usłyszał w odpowiedzi: „Bo moja brytfanka była za mała”
Niejednokrotnie mechanizm przedstawiony w tej historii jest powielany podczas tworzenia różnych nawyków, czy tradycji. Warto zastanowić się, czy wszystko, co robisz, to przemyślane działanie, czy też powielanie niekoniecznie poprawnych schematów stworzonych przez innych ludzi.
Czasem warto się wychylać. Wychodzenie poza granicę komfortu, to rozwój.
Pozostawanie w swoim ciasnym boksie, to brak ambicji.
Strach, jest normalną ludzką emocją, jednak permanentny strach, z którym nic nie usiłuje się robić, to brak ambicji. Weźmy przykładowo osobę, która boi się wystąpień publicznych, a często na większym, bądź mniejszym forum musi coś powiedzieć. Strach przed wystąpieniami publicznymi nie jest naturalny, ale jest bardzo powszechny, gdyż zaraża nim szkoła, ale to temat na inny wywód.
Zatem żaden wstyd, mieć taki „problem”.
Natomiast, jeżeli dana osoba, mimo, że jej ten problem przeszkadza, nic z tym nie robi, to świadczy o tym, że jest mało ambitna.
Często też pewne błędy i schematy są powielane, przez brak spojrzenia z innej perspektywy.
Tymczasem inne spojrzenie zawsze owocuje pouczającym doświadczeniem, bądź… sukcesem.

W ten sposób stworzono przecież prawie cały nowoczesny świat: samolot (latać? Toż to szaleństwo!), telefon komórkowy (którego pomysł powstania wyśmiewało wiele „mądrych głów”), czy chociażby bielizna termoaktywna
Wszystkie mniej, lub bardziej znaczące wynalazki powstały na skutek odmiennego niż wcześniej spojrzenia na świat. Już widzę jak powstała wyszukiwarka google…
Przychodzi Larry Page (jeden z dwóch twórców google) i mówi:
„Mamo, mamo! Zaindeksuje cały Internet!”, a mama na to:
„Inte… co?! Aaaa ten nowy głupi twór XX wieku? Idź do książek, bo sesja się zbliża, a nie zajmuj się głupotami!”
A jednak google powstało, mimo, że przejaskrawiony dialog powyżej wcale nie jest tak nierealny, jakby się to mogło wydawać.
Kiedy zaczniesz patrzeć trochę dalej niż sięga horyzont, ludzie wokół Ciebie, a w szczególności Ci najbliżsi, będą Cię zniechęcać i krytykować, bo przecież: „Nie będziesz kolejnym Billem Gatesem”. Fakt, nie będziesz. Chociaż notabene. on zaczynał w garażu, więc nie miał jakiś specjalnych warunków do pracy. Pewnie masz podobne, lub lepsze warunki. Możesz być Gatesem w swojej dziedzinie (miłość, sztuka, biznes, nauka), możesz osiągnąć zupełnie inny sukces, mniejszy, a może nawet większy, tylko musisz zacząć realizować swoje plany.
Czy wiesz ile przeciętnie podejmuje się prób osiągnięcia swojego celu?
Statystycznie wartość ta jest mniejsza niż 1, gdyż większość osób rezygnuje, przed podjęciem jakiejkolwiek próby. Tak robi większość – sam zdecyduj, czy do niej należysz.
Oczywiście zawsze można znaleźć wymówki, jednak czy stać Cię na wymówki?
One sporo kosztują… naprawdę. Mnie nie stać, aby zaniechać realizowania swoich często niekonwencjonalnych planów.
A czy Twoje ambicje pozwalają Ci, aby było Cię stać na sukces, czy na wymówki?

Tags: ambicje, bill gates, brian tracy, dociekliwość, indywidualizm, inne myślenie, kreatywność, osiąganie celów, osiąganie sukcesów, wymówki
Napisane przez Kacper Bisanz, 18 maja, 2010 w kategorii
Biznes,
Inne,
Przemyślenia
Od prawie 2 lat jestem informacyjnym analfabetą.
Nie mam pojęcia, co się dzieje na świecie i jest mi z tym świetnie.
Nie czytam gazet, nie wchodzą na Onet i (co mnie najbardziej cieszy) nie oglądam wieczornych wiadomości na żadnym kanale. Dlaczego?
Kiedyś ubzdurałem sobie, że media pogarszają mój nastrój, a i tak najważniejsze informacje docierają do mnie od znajomych. Od tego momentu, właściwie z dnia na dzień przestałem się interesować tym, co nie dotyczy bezpośrednio mnie lub moich bliskich.
Kilka osób nazwało mnie ignorantem, kilka osób dyskutowało na temat sensu takiego postanowienia, a ja w zaparte odcinałem się od masowych źródeł informacji. Co ciekawe nie przegapiłem niczego „ważnego”. Wiedziałem, kto został prezydentem USA, oraz kiedy odbyła się Olimpiada, nie przegapiłem również Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy, a i o katastrofie w Smoleńsku dowiedziałem się od znajomej przez telefon, zaledwie kilka minut po całym zajściu.
Okazało się, że przez 2 lata oszczędziłem przeszło 250 godzin (biorąc pod uwagę średni czas poświęcony na masmedia przed przeciętnego polaka) i nie zatrułem swojego umysłu. Zatrułem?
Tak, wiadomości pokazywane przez media, to płynna trucizna podana w nieskazitelnie przezroczystym krysztale.
Przyjrzyjmy się temu, co widzimy w mediach:
1. Polityka – znowu, źle znowu gorzej, znowu oszustwa i kolejne nadużycia.
2. Katastrofa, tragedia – na morzu, lądzie, lub w wodzie.
3. Gwałt, zabójstwo, pobicie – „Dlaczego sąsiedzi nie reagowali?”, „Gdzie była policja?”
Czasem na końcu niektórych wiadomości, dla zmylenia odbiorcy podają coś śmiesznego, lub pozytywnego, jednak i tak są to wyjątki.
Co nam daje wrzucanie takich informacji do głowy? Czy na pewno warto zamartwiać się cudzymi tragediami?
Pewna osoba na to pytanie odpowiedziała mi:
„Tak, ponieważ należy współczuć innym”
Nie będę poruszał kwestii duchowości i wiary, mimo, że nie jest ona mi obca i mam dosyć ugruntowany pogląd na temat religii. Naturalnie, warto czasem poświęcić czas na refleksje. Z drugiej strony dobrze jest zadać sobie pytanie:
Czy od współczucia osobie, której nie nawet nie znamy zrobi się jej lepiej?
Może rodziny ofiary jakiegoś wypadku, przez to, że Ty im współczujesz, nagle poczują otuchę?
Czy zamiast dyskutować godzinami ze swoimi znajomymi na temat tragedii i polityki, nie lepiej by było godzinę więcej popracować i zarobione w ten sposób pieniądze oddać na cele charytatywne?
Zasadniczo zamiast „współczuć” osobom z drugiego końca polski, lub drugiej strony globu, lepiej zgasić światło i iść spać.
W ten sposób przynajmniej przyczynisz się do zwolnienia narastającego globalnego ocieplenia.
Warto zdać sobie sprawę z tego, co i jak na nas wpływa, oraz czy watro przyjmować wszystkie informacje do głowy.
Jakiś czas temu usłyszałem na pewnym szkoleniu określenie:
Dieta niskoinformacyjna”, lub też „Post informacyjny”. Okazało się, że mój pomysł… nie był moim pomysłem i ktoś już wcześniej miał podobne przemyślenia do moich. Prawdopodobnie pierwszym był Timothy Ferriss, którego książkę miałem przyjemność przeczytać. Okazuje się, że ten nowoczesny biznesmen również ucieka od masmediów. Więcej o nim i o jego koncepcji życia można przeczytać w książce „4-godzinny tydzień pracy”.
Jeżeli facet pracuje kilka godzin tygodniowo, jest szczęśliwy i zarabia kilkanaście średnich krajowych, to po prostu nie kłócę się z nim, tylko biorę przykład.
Dzięki temu mam więcej czasu na moje zainteresowania, znajomych, miłość, pracę i cokolwiek sobie wymyślę. Przy tym wszystkim mam po prostu mniej (cudzych) zmartwień.
Zatem…Oszczędzaj swój umysł i karm go pożytecznymi i dobrymi informacjami.
Będzie Ci za to wdzięczny, a Ty będziesz czuł się lepiej.
Nawet z biologicznego punktu widzenia, taka „dieta” jest lepsza dla Ciebie. Dlaczego?
Jeżeli przyjmujesz negatywne informacje, stresujesz się, zamartwiasz, to w Twoim organizmie wytwarza się kortyzon, który podwyższa ciśnienie krwi i działa destrukcyjnie na Twój organizm.
Natomiast, jeżeli jesteś szczęśliwy, śmiejesz się, przebywasz z osobą, którą kochasz, uprawiasz seks (z wyjątkiem większości pierwszych razów) to w Twoim organizmie produkują się endorfiny, które likwidują wszelkie napięcia w ciele, pozwalają się Tobie zrelaksować i odpocząć.
Biorąc to wszystko pod uwagę, wiem, że warto starannie selekcjonować informacje.
A Ty? Czy już potrafisz przejść na dietę niskoinformacyjną?

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
Tags: 4-godzinny tydzień pracy, dietka niskoinformacyjna, inteligencja społeczna, masmedia, post infromacyjny, szkodliwość prasy, szkodliwość telewizji, Tim Ferriss, Timothy Ferriss, wolność umysłowa