Ostatnio nadużywam słowa „motywacja” – „mam odpowiednią motywacje”, „motywuje mnie to”, „kwestia odpowiedniej motywacji” itp.
Niewątpliwie wiąże się to z tym, że spotkałem na swojej drodze kilku bardzo ciekawych ludzi, którzy mają jasne cele w życiu i zdecydowanie dążą do ich osiągnięcia i nie boją się o nich mówić. Idąc za ciosem, postanowiłem przeczytać kilka tematycznych książek (w tym również „Motywacja bez granic” Nikodema Marszałka – polecam).
Niezależnie od czynników, jakie mną motywowały (mówiłem, że nadużywam tego słowa), postanowiłem napisać ten tekst, oraz założyć oficjalnego bloga firmowanego moim imieniem i nazwiskiem.
Znam pewnego człowieka, który stale nie ma energii do życia. Obojętnie, co by się nie działo, mu zawsze coś nie pasuje. Objawia się to narzekaniem, „czepiania” się innych, bądź po prostu wspomnianym brakiem energii życiowej. Każda nasza wspólna rozmowa odnośnie takiego nastawienia, a właściwie wstęp do niej nie dawała żadnego, efektu. Ostatnio porozmawiałem z nim o tym, w pewnym konkretnym kontekście (biznesowym) i już widzę pewne zmiany – liczę, że coś drgnie w dobrym kierunku. Właśnie! Co zrobić, aby „coś drgnęło”? O tym napiszę za chwilę. Mam wrażenie, że osoby, zachowujące się podobnie jak ta opisana wyżej wstają rano i powtarzają sobie w głowie motto:
„Znowu kolejny dzień szarej egzystencji, żartobliwie zwanej życiem”
Podejrzewam, że również okulary przeciwsłoneczne zakładają wtedy, kiedy ich życie razi 
Takie malkontenctwo nie pomaga w rozwoju.
W związku z powyższym zastanowiły mnie dwie rzeczy:
1. Skąd się bierze motywacja do życia i osiągania sukcesów w nim?
2. Skąd się bierze brak motywacji do życia i osiągania sukcesów w nim?
Wiadomo, że warunki, w jakich każdy z nas się wychował, otoczenie oraz pierwsze osiąganie, lub nie osiąganie ustalonych celów mają niewątpliwie wpływ na dalszą egzystencje.
Czy aby tylko i wyłącznie to warunkuje osiąganie celów, sukcesu, lub szczęścia
(w zależności, czym szczęście jest dla konkretnej osoby)?
Poznałem kilka osób, które nagle uwierzyły, że mogą coś zmienić i z dnia na dzień zaczęły inaczej postrzegać świat i czerpać więcej radości z życia.
Jak to kiedyś powiedział pewien trener NLP trzeba „zrobić sobie odpowiedni umysł”, aby móc osiągnąć sukces.
Parę miesięcy temu zacząłem „robić sobie umysł”.
Przyznam szczerze, że w związku z tym, iż zawsze byłem optymistą przyszło mi to z łatwością, szczególnie, że wiele przekonań i zasad, o których się dowiedziałem miałem już (nieświadomie) w głowie.
Swoją drogą pesymizm, optymizm i realizm, to też ciekawe tematy, gdyż wiele osób nazywa się realistami, a tak naprawdę patrzą pesymistycznie na świat, myśląc, że świat jest zły, niedobry i życie jest do niczego. Z drugiej strony optymiści, często są zarazem realistami, ponieważ ich optymizm pomaga w tym, aby teoria, stała się praktyką i życie było takie jak oni chcą je widzieć.
Jednak odbiegłem nieco od tematu, a chciałem napisać, że od momentu, w którym postanowiłem coś zmienić w swoim życiu, cały czas nie opuszcza mnie wiara w siebie, oraz pozytywne nastawienie, niezależnie od tego, co dzieje się wokół.
Rzadko się denerwuje, chociaż oczywiście zdarza mi się, ale to dobrze – aby życie nie było nudne potrzebne są różnorodne emocje. Wszystko, do czego się zabieram wychodzi tak jak powinno, a jeżeli nie to później okazuje się, że i taka wersja zdarzeń jest jak najbardziej godna mojej akceptacji..
Ponad to spotyka mnie więcej niespodzianek i miłych sytuacji.
Jak to się stało? Trzymam się kilku zasad, o których istnieniu właściwie nie myślałem, ale postanowiłem je określić i wypisać, ale to na blogu dopiero wkrótce.
Efektem tego wszystkiego, jest to, że boję się czytać książek motywacyjno-rozwojowych, oraz chodzić na kursy tego typu, bo mam wrażenie, że wybuchnę z nadmiaru motywacji i pewności siebie 
Bohater filmu „Terminal” Stevena Spielberga, również był przesycony optymizmem.
Codziennie nie dostawał akceptacji na wizę, codziennie żył jak włóczęga, codziennie borykał się z różnymi problemami. Jednak każdy, kto oglądał film widział w nim wesołego, pełnego nadziei człowieka.
Dlaczego? Dlatego, bo taką rolę nakreślił Tomowi Hanksowi Steaven Spielberg?
Prawdopodobnie też, ale bohater filmu, miał również niebywałą motywację, do tego, aby osiągnąć swój cel – dostać się na teren Stanów Zjednoczonych, aby spełnić obietnicę dla ojca.
Cel jest niezwykle ważny. Bez świadomości, co i w jakim czasie chcesz osiągnąć, nie osiągniesz nic. Warto mieć przysłowiowego króliczka, za którym się goni, bo bez niego nie masz żadnej motywacji, aby biec. Jeżeli nie biegniesz to stoisz w miejscu. Jeżeli stoisz w miejscu to cofasz się, ponieważ reszta świata idzie w przód. Jeśli grałeś kiedyś w jakąkolwiek odmianę gry Mario Bros, to wiesz o czym mówię
.
Jeżeli masz obrane cele, które tkwią cały czas w głowie niczym miecz króla Artura w skale, to podświadomość automatycznie dostosowuje Twoje zachowanie do osiągnięcia celu.
Cel musi być jasny, nie możesz obrać przykładowo takich celów:
„Chcę znaleźć dobrą pracę”
„Chcę być szczęśliwy”
„Chcę mieć dużo pieniędzy”
Te cele są zbyt ogólne, lepsze będą:
„Chcę skończyć mój kierunek studiów, aby pracować jako…”,
„Chcę znaleźć mądrą dziewczynę”,
„Chcę, dzięki mojej firmie w ciągu roku zarobić 100 000 zł”
(ten przykład nie jest do końca dobry, bo pieniądze w zasadzie są składową do osiągania niektórych celów, a nie celem samym w sobie, ale w tym kontekście mogą być)
Jeżeli postawisz sobie jasny cel, to możesz w sposób świadomy oraz nieświadomy robić małe i większe kroki do jego osiągnięcia. Jesteś bardziej zmotywowany, do podejmowania kolejnych decyzji, kolejnych wyzwań.
Polecam ustalić i wypisać listę celów (ja to zrobiłem w pierwszej połowie tamtego roku, oraz na jednym ze szkoleń kilka miesięcy temu), oraz czas w którym chcesz je zrealizować. Śmiało możesz wypisywać nawet najśmielsze, lub na chwilę obecną w Twoim mniemaniu, nierealne cele. Następnie warto pomyśleć, co przeszkadza Tobie w ich realizowaniu i jak można te przeszkody zlikwidować, lub ominąć.
Już wyrosłem z tego, że cel i marzenie to co innego. Owszem, jeżeli chcesz chodzić po wodzie, albo przebiegać 100 metrów w 2 sekundy, to bez wyrzutów sumienia możesz odłożyć takie marzenia w strefę fantazji. Pamiętaj jednak, że prawie każda rzecz, którą zrobił inny człowiek, jest dla Ciebie też osiągalna. Uwierz, w to, bo tak jest. Jeżeli to Cię nie przekonuje, to pomyśl, co masz do stracenia. Podpowiem Ci – nic.
Możesz wszystko, kwestia odpowiedniego celu, motywacji i wytrwałości. Przyszłość, to tak naprawdę teraźniejszość, którą Ty zarządzasz, aby wyglądała tak jak Ty chcesz, albo, jeżeli nie masz odpowiedniego nastawienia, tak jak inni tego chcą. Oczywiście nie wszystko w życiu uda się bez przejść i problemów i że każdy napotkany człowiek pomoże Ci w osiąganiu celów. Nie będzie tak. Wiele razy będziesz wątpił, wiele nawet bardzo bliskich osób powie Ci, że Twoje plany są nic nie warte. Wiele czynników będzie sprawdzało to, czy naprawdę masz motywacje, aby nieprzerwanie dążyć do celu. Jeżeli dalej będziesz szedł przed siebie, nie przejmując się drobnymi porażkami, to po prostu wygrasz swoje marzenia.
Nie bój się ustalać naprawdę ambitnych celów, ale ciesz się z osiągania małych.
Udało Ci się zrobić smaczną jajecznicę? Doceń sam siebie!
Zrobiłeś rano 10 pompek? Doceń sam siebie!
Co więcej nie trzeba cieszyć się z tego co Ty zrobiłeś. Staraj się doceniać jak najwięcej sytuacji, które nie dotyczą bezpośrednie Ciebie.
Widziałeś auto „kameleon”? Ciesz się, bo czemu nie?
Znajomy powiedział Ci „Cześć” na ulicy? Ciesz się, bo czemu nie?
Ostatnio mój przyjaciel, któremu od pewnego czasu też nie brakuje motywacji w życiu, spotykał się ze mną i z radością wymalowaną na twarzy oznajmił mi, że ma dobry humor. Cieszyłem się razem z nim (bo czemu nie?) i słuchałem powodu tego stanu rzeczy. Wiesz, co usłyszałem?
To że wygrał 10 000 w konkursie sms-owym! Oczywiście, że nie
.
Otóż usłyszałem, że powodem jego dobrego humoru było to, co dostrzegł w czasie jazdy tramwajem. Podczas powrotu do domu, przed oczami przewijały mu się kolejne szare domy za oknem. Nagle pośród wielu szarych, pojawił się jeden… pomarańczowy. Wyrazisty kolor rzucający się w oczy. Mój przyjaciel od razu pomyślał, że człowiek, który tak pomalował sobie dom musiał być kreatywny i nietypowy. Na myśl o tym, zrobiło mu się od razu milej.
Czy Ty też cieszysz się z tego, że widzisz pomarańczowy dom?
Czy jest to coś absolutnie niezwykłego? Nie? Może tak? Obojętnie jak na to pytanie odpowiesz, to dlaczego by tego nie docenić?
Dla mnie niezwykłe w tej sytuacji nie było, to, że pozytywnym bodźcem, był owy pomarańczowy dom, ale to, że mój przyjaciel nie bał się do tego przyznać i otwarcie powiedział, co, mimo, że pozornie głupiego, ucieszyło go.
Doceniłem to i od razu zapisałem na telefonie „pomarańczowy dom”, aby nie zapomnieć wspomnieć o tym na blogu.
Jeżeli chcesz cieszyć się z większej części naszego życia i dostrzegać więcej pozytywnie na Ciebie wpływających bodźców, to wystarczy nieco szerzej otworzyć oczy i zmienić swoje nastawienie. W ten sposób świat zacznie się stawać, taki jaki Ty chcesz, aby był.
Timothy Ferriss, autor książki „4-godzinny tydzień pracy”, powiedział kiedyś:
„Rzeczywistość jest negocjowalna”
To oznacza, że jeżeli Ty czegoś naprawdę chcesz i nie siedzisz z założonymi rękami, aby to osiągnąć i masz odpowiednią motywacje, to cały świat pomoże Ci w osiągnięciu celu i się do dostosuje do Twojej wizji świata.
W tym tygodniu bliska mi osoba napisała kilka bardzo mądrych zdań w jednym smsie.
Jestem przekonany, że są one idealne na podsumowanie tego tekstu. Takiego sms-a przeczytałem w ostatni środowy wieczór:
„Najważniejsze, abyś robił to, co czujesz za zgodne z własnymi przekonaniami, wtedy na pewno osiągniesz sukces (…). Czynienie czegoś wbrew sobie nas niszczy, dlatego tak wielu z nas spędza część swojego życia na narzekaniu i leczeniu się z depresji. Dlatego pamiętaj, że zawsze będę stała za Tobą murem, póki będę wiedziała, że Twoje decyzje wypływają z głębi Twego serducha i umysłu”. Potem napisała zdanie, które bardzo mi się spodobało:
„Każdy ma swoją drogę, nie każdy ma odwagę, aby nią podążać w biały dzień”
Szczęścia, które płynie z realizacji życiowych celów, nie można odkładać na później, ani iść na kompromisy. Życzę Ci, abyś zobaczył coś, czego nie widzi większość innych.
Nie bój się marzyć nie bój się realizować marzeń, nie bój się iść na całość w życiu.
Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
Tagi: Afirmacja, jak się motywować, Motywacja, motywacja a lenistwo, motywacja do działania, motywacja życiowa, Relacje, skąd brać motywacje, skąd czerować motywację, życie.
Kategorie:
Behavior,
Książki i materiały,
Motywacja,
NLP,
Przemyślenia,
Relacje