Jak rozebrać kobietę?

Sposobów jest wiele, tak jak wielu jest mężczyzn uważających, że robią to najlepiej.
Dawno temu, kiedy jeszcze świat nie wiedział czym jest uwodzenie, PUA, NLP, NLS, a po ziemi nie stąpali jeszcze turbopodrywacze i hiperuwodziciele, żyła sobie piękna kobieta.

Miała ona niesamowite, bujne rude włosy, piękną figurę, duży biust i oczy w kolorze Nutelli :)
Z tak niesamowitą urodą przyciągała do siebie wielu mężczyzn, więc czasem, aby odpocząć wybierała się na polanę ukrytą gdzieś w głębi lasu znajdującego się nieopodal jej domu.

Pewnego zimnego dnia wybrała się na polanę, aby zrelaksować się wśród zieleni i śpiewu ptaków. Wtedy wiatr, deszcz i słońce zaczęły ją obserwować, a że była niesamowicie piękną niewiastą, żywioły założyły się które pierwsze ją rozbierze.

Gra była niewątpliwie warta świeczki, gdyż niezależnie kto by wygrał zakład, reszta miałaby na co, a właściwie na kogo… popatrzeć :)

Pierwszą próbę podjął wiatr, zaczął wiać jak tylko mocno potrafił, szarpał kobietą w każdą stronę, tak aby zedrzeć z niej całe ubranie. Niewiasta zapięła mocniej płaszcz, trzymała kołnierz rękoma i chowała się za drzewami, aż do momentu kiedy wiatr dał za wygraną.

Zatem do akcji przystąpił deszcz, który runą jak z cebra, walił wielkimi kroplami po odzieniu kobiety. Ta, założyła kaptur, opatuliła się rękami i starała się unikać deszczu, który w efekcie w końcu dał za wygraną i pogodził się z tym, że przegrał zakład.

Ostatnią szansę miało słońce, które zaczęło grzać z całych sił.
Kobieta zdjęła kaptur, następnie płaszcz, a kiedy słońce poczęstowało ją jeszcze mocniejszymi promieniami, kobieta zdjęła spodnie koszulkę i … bieliznę :) .

Ciepłem zawsze można więcej niż złowrogością i chamstwem.
Słońce udowodniło, że nie warto robić niczego na siłę i warto mieć ciepły stosunek do ludzi, a w szczególności do kobiet…

Jak rozebrać kobietę?

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Kategorie: Miłość,Opowieści,Przemyślenia

Jesteś jak Rocky?

Sylvester Stallone
Kolejna notka z cyklu „Kilka słów o znanym człowieku”.
Jakiś czas temu, jak co środę byłem w kinie. Miałem przyjemność zobaczyć zapewne jeden z ostatnich filmów Sylwestra Stallone.

Facet ma 64 lata, a nieźle się trzyma. Tym razem pokwapił się o wyreżyserowanie, stworzenie scenariusza, oraz o zagranie głównej roli w filmie „Niezniszczalni”.
Film opiera się oczywiście na efektach, dużej ilości krwi, oraz na słuchaniu dogranych dźwięków uderzeń ( http://www.audionetworkplc.com/sound-effects/body-damage/body-damage/punches-kicks/chin-socks/results.aspx) ręką lub nogą w dowolną część ciała przeciwnika. Mimo tego, oglądało się go bardzo dobrze, a i humoru można uświadczyć sporo.
Ot taki klasyczny film akcji.

Po filmie zacząłem rozmyślać o Sylvestrze Stalone, który ma ciekawy życiorys.
W latach 70 skończył czyścić lwie klatki (poważnie!) i rozpoczął karierę aktora, grając w kilku mało znanych filmach.

Przyszło mu to zapewne bez problemów, gdyż od urodzenia ma częściowy paraliż twarzy (prawy pliczek), problemy z mową, oraz wykrzywioną dolną wargę.
Jednak te niedoskonałości wcale nie przeszkodziły mu, aby stać się gwiazdą rozpoznawaną latami przez ludzi na całym świecie. Jak tego dokonał?

Nie każdy wie, ale Stallone, po walce Mohammada Ali z Chudkiem Wepnerem, napisał w zaledwie 3 dni scenariusz do filmu.

Następnie bardzo długo szukał wytwórni, która zdecyduje się wyprodukować jego film. Wielu producentów mu odmawiało, aż w końcu znalazł aprobatę dla swojego działa.
Jednak producenci zamiast niego w roli głównej widzieli bardziej: Roberta Redforda, Burta Reynoldsa, lub Jamesa Caana. Sylwester stale odmawiał.

W końcu otrzymał propozycje kupna scenariusza, za bagatela 400 000 tysięcy dolarów (0,4 miliona pięknych zielonych banknotów). Sylwester jednak widział tylko siebie w głównej roli, więc stale odmawiał, mimo nie najlepszej sytuacji finansowej.

Ostatecznie zgodził się na wynagrodzenie w wysokości 50 000 dolarów za rolę + 10% zysków z filmu. „Rocky” okazał się absolutnym hitem, gdyż amerykanom spodobała się prosta historia przedstawiająca amatorskiego boksera, który pokazał jak można w życiu dojść „od zera do bohatera”.

Film zarobił na siebie 150 milionów dolarów, z czego zgodnie z umową 1,5 miliona dostał Stallone. Takie pieniądze przydały mu się, gdyż na premierze Rock’ego Sylwester miał na sobie garnitur za… 50 dolarów, który został uszyty w naszym pięknym polskim kraju.

Potem już był z górki – zagrał w wielu mniej lub bardziej znanych i mniej lub bardziej docenionych przez krytyków filmach, takich jak: „Rambo” ( i kolejne części z których każdą samodzielnie wyreżyserował ) czy też „Człowiek Demolka”
Miał się na tyle dobrze, że pod koniec lat osiemdziesiątych zaproponowano mu występ w reklamie piwa. Warunkiem było ścięcie włosów. Stallone odmówił, mimo proponowanego początkowe jednego, a następnie dwóch milionów dolarów.
Wraz z Arnold Schwarzeneggerem, Bruce Willisem stworzył wspólnie sieć restauracji Planet Hollywood, która ma się nad wyraz dobrze.

Czy Stallone miał szczęście, a może grany przez niego „Włoski ogier” miał szczęścia?

Nie, po prostu obaj panowie byli w cholerę uparci, mieli wyznaczony cel i dążyli do jego realizacji. Kluczem była konsekwencja, wyznaczenie NAPRAWDĘ dużej stawki i po raz wtóry konsekwencja i praca. Co ciekawe obaj nie byli doskonali. Już na pierwszy rzut oka (tudzież ucha) można był zauważyć ich defekty i wady. Nie o to chodzi, aby być idealny, ale aby być doskonałym w swej niedoskonałości.

Obecnie Stallone je wisienkę z tortu swojego życia i okazyjnie występuje w filmach akcji.
Czas, abyś Ty zaczął reżyserować film swojego życia i zaczął zbierać życiowe Oskary.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Kategorie: Inspirujący Ludzie,Książki i materiały,Motywacja,Opowieści