Akcji „Czyńmy dobro” ciąg dalszy
Akcji „Czyńmy dobro” ciąg dalszy.
Ostatnio pisałem o prozaicznym, pozornie błahym zwrocie: „Kocham Cię”.
Dziś, krótko opiszę coś, dzięki czemu również w łatwy sposób sprawisz, aby osoby w Twoich otoczeniu poczuły się lepiej, a przy okazji samemu wprawisz się w dobry humor.
Cóż to może być?
Kilka prostych słów, których z niewidomych przyczyn używa się stanowczo za mało.
Oto zwroty, które warto mówić głośno i wyraźnie i wręcz nadużywać ich podczas codziennego dnia:
„Dzień dobry”, lub (co daje z reguły ciekawszy efekt): „Dzień dobry pani/panu”
„Poproszę”,
„Dziękuję”, lub „Dziękuję pięknie”, „Dziękuje serdecznie”
„Miłego dnia życzę”.
Cóż jest w nich nadzwyczajnego? Czemu o nich piszę, skoro każdy wie, jak i kiedy ich używać? Dlatego, że praktycznie codziennie jesteśmy w jakimś sklepie, czy też lokalu.
Jak zazwyczaj rozmawiamy kupując powiedzmy paczkę chusteczek higienicznych w kiosku?
- „Dzień dobry, chusteczki higieniczne proszę”
- „1 zł”
- „Dziękuję, do widzenia”
- „Do widzenia”
Tak wygląda dialog w najlepszym przypadku, jaki można zaobserwować stojąc 15 minut pod kioskiem (co zresztą uczyniłem), a co by było gdyby wyglądał tak:
- „Dzień dobry pani”
- „Dzień dobry”
- „Poproszę chusteczki higieniczne”
- „Proszę, 1 zł”
- „Dziękuję pięknie, miłego dnia pani życzę”
- „Dziękuję, wzajemnie!”
- „Dziękuję również, do widzenia”
To może wydawać się nieco dziwne, nienaturalne, ale wcale nie jest tak odbierane.
Inny przykład. Idziesz sobie spokojnie ulicą, a tu jakaś młoda dziewczyna macha Ci ulotką promującą jakąś świetną szkołę policealną. Nie wiem jak Ty na to reagujesz, ale większość osób nie bierze ulotki do ręki, a na dodatek często patrzy na „ulotkarkę” z pogardą.
Pytanie brzmi: Co Ci szkodzi zabrać ulotkę?
A nóż zainteresuje Cię oferta reklamowanej firmy?
Jeżeli nie, to pięć metrów dalej zapewne będzie jakiś kosz z którego zrobisz użytek.
Ilekroć jestem na ulicy i ktoś daje mi ulotkę, biorę ją (choćbym się miał zatrzymać i poczekać na swoją kolej
) i mówię: „Dziękuję serdecznie, miłego dnia pani/panu życzę”.
Reakcje są bardzo pozytywne, ponieważ takie zachowanie odbiega od schematu.
Osoba, do której podchodzi się z sercem i miłym słowem, czuje się doceniona (nawet jeżeli jest tylko zwykłą kioskarką) i sama (w większości przypadków) staje się milsza dla nas.
Nam również jest przyjemniej, ponieważ widzimy, że ktoś dzięki nam się uśmiecha, oraz obdarza nas ciepłym słowem.
Proste?
Otrzymasz regularnie dodatkowe bonusy!










Jeżeli chodzi o ulotki to też zawsze biorę, jest to bardzo trudna wbrew pozorom praca i staram się ją ludziom ułatwiać.
A co do nadmiernej uprzejmości bo tak to można nazwać w kraju gdzie mało kto mówi zwykłe przepraszam, tego typu zachowanie jest odbierane często za dziwactwo ale to na prawdę działa. Zresztą zobaczymy jak wygląda sprawa z uśmiechem, zaczniesz się do kogoś uśmiechać to ta osoba to odwzajemni tak samo jak z uprzejmością.
komentarz by Michał Lipa — Czerwiec 7, 2009 @ 21:12
Uwielbiam „małe uprzejmości”. Bycie nadzwyczajnie uprzejmym niesamowicie poprawia mi humor. A co dopiero poczuje ta druga osoba, której podaruję tą przemiłą nespodziankę?
Zacząłem to robić aby przełamać strach socjalny, od paru miesięcy robię to w 100% dla czystej rozkoszy z tego płynącej. Specjalizuję się w nieznajomych. Dobrze że o tym piszesz Kacprze!
komentarz by Rafał — Sierpień 3, 2009 @ 20:46
To ciekawe, bo od jakiegoś czasu sam stosuję takie metody. A zabawne jest to, że wszystko zaczęło się od pracy w Wawie polegającej właśnie na roznoszeniu ulotek. Spotkałem w tym czasie tylu gburów, chamów i buraków wyzywających mnie od śmieciarzy i różnych takich, iż postanowiłem z tym walczyć i od tamtej pory używam takich zwrotów na co dzień. Póki co, jedyną osobę, którą to nie rusza jest listonosz.
komentarz by ARmy — Grudzień 20, 2010 @ 11:57