Mój styl życia
Z wczorajszych laptopowych zapisków.
Nie pisałem długo na blogu, bo w moim życiu działo się jeszcze więcej niż zwykle.
Jestem pewien, że to była mieszkanka wybuchowa prawa przyciągania (o nim już wkrótce na blogu) i motywacji do wielu rzeczy. Niesamowite jak działa w praktyce wiedza, którą każdy może nabyć po przeczytaniu kilku dobrych książek, lub/i odbyciu paru szkoleń.
Jak działa ta wiedza?
Właśnie wracam z Krakowa, gdzie przyjechałem na zaledwie jeden dzień aby poznać kilkadziesiąt ciekawych osób i zagrać z nimi w Golfa. To był mój pierwszy raz. Chciałem przekonać się czy jest to sport dla każdego, czy też może dla snobów, bądź starych dziadków. Po kilku godzinach gry, mogę z całą pewnością powiedzieć, że jest to ciekawy, niełatwy i jak się okazało, męczący sport. To było świetne przeżycie, ale jeszcze więcej emocji dostarczył mi skok z 58 metrów na bungee, który miałem okazję wykonać 1,5 tygodnia temu. Tym samym zrealizowałem jedno z moich marzeń, ot tak, całkowicie niespodziewanie. Dzień po skoku okazało się, że niedługo najprawdopodobniej będę miał okazję zrealizować moje kolejne marzenie – skok ze spadochronem!
Aby było zabawniej parę dni temu, w środku nocy (właściwie, to gdzieś koło 10 rano) zadzwoniła do mnie znajoma, przekazując mi kilka informacji. Okazało się, że w czasie mego snu zarobiłem naprawdę ciekawe pieniądze, oraz, że jadę na wycieczkę do Debreczyna, a następnie do Budapesztu w najbliższy weekend.
Pomyślałem, że nie jest źle. Do tego wszystkiego w poniedziałek jestem zaproszony na ciekawe spotkanie biznesowe.
Jak widać nie mam wytchnienia, ciężkie, to życie, ciężkie.
W końcu żyjemy w Polsce, więc z założenia nie może być łatwo.
Patrząc na pewne znaki, na ziemi, niebie i wodzie, za rok, półtora będzie jeszcze trudniej, ale cóż począć, jakoś dam radę
OczywiÅ›cie to, że siÄ™ bezczelnie chwale na blogu, nie jest bezcelowe, chce Tobie coÅ› uzmysÅ‚owić… za dwa tygodnie napiszÄ™, co ma tak ciekawy i pozytywny wpÅ‚yw na moje życia, a za tydzieÅ„ kolejna notka z cyklu “CzyÅ„my dobro”
Ps: 27 czerwca jadę na 2,5 tygodnia do Włoch (Rzym, Neapol), więc będę miał małą przerwę w pisaniu.




