Jesteś tym co jesz!

Inaczej tytułując notkę, mogłem napisać „W zdrowym ciele, zdrowy duch” i to byłoby również adekwatne do tematu. O co mi tak naprawdę chodzi?
Rozwój osobisty jest bardzo ważny. Uważam, że rozwijanie wszystkich rodzajów inteligencji, panowanie nad stresem, pracowanie nad motywacją i osiąganiem celów jest niezwykle istotne w życiu. Jednak, aby móc się rozwijać, należy brać pod uwagę również czynniki pośrednie wpływające na szybkość nauki. Jednym z nich jest np. odpowiednia ilość snu. Innym elementem, może być aktywność ruchowa. Natomiast dziś chciałem napisać Tobie, o… jedzeniu.
Tak – jedzenie ma fundamentalne znaczenie! O tym, że oszczędzimy nasze zdrowie omijając restauracje szybkiej obsługi, której logiem są dwa złote łuki, wie nawet małe dziecko.
Coraz więcej osób poświęca swoją uwagę zdrowemu trybowi życia, a popularne określenie fast food, zastępuje powoli „slow food”.
Rynek, poświęcony zdrowej i ekologicznej żywności prężnie się rozwija. Niestety większość osób w Polsce jeszcze z niego nie korzysta, a szkoda. Nawet Red Bull wypuścił na rynek produkt o nazwie: „Red Bull Simple Cola” – napój o smaku coli (smakuje bardziej jak lizaki o smaku coca-coli, które pamiętam z dzieciństwa), stworzony w 100% z naturalnych składników – bez barwników, konserwantów itp. Oczywiście można polemizować na temat ilości procentów w stuprocentowej naturalności, oraz na temat jakości takiego produktu. Jednak fakt, faktem, że to o czymś świadczy, jeżeli nawet tak znana marka, która powszechnie jest kojarzona z czymś smacznym, ale nie zdrowym, wprowadza tego typu naturalne produkty.
Ludzie wierzą w magiczne witaminki w pigułce, leki na ból głowy (które działają na zasadzie „placebo”), ale naturalna żywność jeszcze nie każdego tak interesuje. W tym temacie, szczególnie takie osoby jak ja (czyli z penisem) są zacofane. Ponieważ wychodzimy z założenia, że nie musimy (co jest akurat dobrym podejściem) mieć idealnej pupy, tali i nóg. Faceci nie wmawiają sobie również, że wchodząc na wagę widzą własny numer telefonu.
Nie będzie to nic odkrywczego jeżeli napiszę, że potrzebny jest umiar, zarówno pod względem odchudzania się, profilaktyki zdrowotnej, jak i rozsądku, oraz samokrytyki przy okazji.
Jednak nie każdy do końca zdaje sobie sprawę, że odrobinę zmieniając swoją dietę można osiągnąć bardzo ciekawe rezultaty, takie jak:
- więcej energii do życia.
- lepsza koncentracja.
- spowolnienie starzenia organizmu.
- oczyszczenie skóry i poprawienie jej walorów wizualnych.
- lepsza kondycja.
- większa odporność organizmu.
- mniejsza szansa na pojawienie się chorób przewlekłych.
I kilka innych. Nie trzeba katować się jedzeniem, które nam nie smakuje. Byłoby to całkowicie pozbawione sensu, gdyż jedzenie to jedna z wielkich życiowych przyjemności.
Co zatem można zrobić od zaraz, aby odżywiać się zdrowiej.
Zamiast pisać o wolnych rodnikach, tlenu z nimi powiązanego, przeciwutleniaczach (flawonoidy górą!) i innych dziwnych rzeczach postanowiłem podzielić się moimi zmianami dotyczącymi codziennej diety.
Obrałem kilka bardzo zaawansowany i trudnych w realizacji metod, zwanych
„Dekalogiem żywnościowym Kacpra” dzięki którym czuję się o wiele lepiej:

1. Zamiast słodzoną, czarną herbatę, piję zieloną, która jest bogata w przeciwutleniacze..
2. Nie słodzę herbaty, chociaż oczywiście czasem podczas picia herbatki jakąś czekoladką nie pogardzę.
3. Staram się jeść więcej owoców i warzyw. Nie jest to takie proste, więc używam pewnego suplementu diety, którego chętnie bym zareklamował, ale mam granice przyzwoitości…
Żartowałem, nie mam :-)flavon.edu.pl – tutaj jest o nim sporo.
4. Nie pijam napojów energetycznych, które tak lubiłem. Dzięki temu okazało się, że w Biedronce można również kupić coś innego. Poważnie!
5. Alkohol to błogosławieństwo boże i mimo iż bardzo lubię się czasem napić, to stwierdziłem, że można ograniczyć spożycie trunków. Dlatego regularnie zostaję kilkutygodniowym abstynentem. Notabene wskazane jest picie jednej czerwonej lampki wina przed snem, ale tego akurat nie praktykuje.
6. Rano zamiast byle jakiego śniadania jem bananową, bądź malinową kaszkę dla dzieci – rewelacja. Samo zdrowie, a na dodatek smakuje prawie tak dobrze jak za czasów Gomółki!
7. Koło południa jem drugie śniadanie.
8. Zamiast byle jakich „zapychaczy” w ciągu dnia jem więcej jogurtów.
9. Napoje (w tym colę) bogate w , zastąpiłem niegazowaną wodą i sokami.
10. Kiedy się przeziębię, piję gorącą herbatę z cytryną i siedzę w domu, zamiast od razu faszerować się setkami leków.

Jak widać, reguły, które wypisałem są niewątpliwie rewolucją na rynku spożywczym, oraz zdrowotnym i na pewno nikt wcześniej nie wpadł na pomysł, aby je zastosować ;-)
Oczywiście wybrałem te propozycje zmian, które były zgodne ze mną. Wiadomo, że gdyby żelki prosto z niemieckiej fabryki (w tym momencie robię dziwną minę i ślinie się jak Homer Simpson) okazały się nagle strasznie niezdrowe, to i tak bym je jadł, ale jeżeli mogę zmienić inne części mojej diety, to czemu nie? Nie można dać się zwariować. Zdrowie jest ważne, ale radość z jedzenia i picia również. Dlatego polecam pomyśleć, co bez płaczu i zgrzytania zębów można zamienić, lub usunąć z codziennego jadłospisu, oraz co dodać do niego, aby żyć zdrowiej. Powodzenia!

PS: Polecam film „Super size me”, warto go zobaczyć, gdyż daje do myślenia.

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS

Kategorie: Inne,Motywacja