0

Skomentuj!

Zastaw się, a postaw się.

Napisane przez Kacper Bisanz, 29 marca, 2009 w kategorii Inne, Motywacja

Otyłego mężczyznę skazano na śmierć. Był on jednak tak gruby, że nie mieścił się na krześle elektrycznym. Dyrektor więzienia zarządził, więc dietę.
Po tygodniu o chlebie i wodzie skazany zamiast schudnąć, przytył 10 kilogramów i co za tym idzie na krzesło nijak się nie mieścił.
Trochę zdziwiony dyrektor, postanowił dawkować nieborakowi przez kolejny tydzień tylko wodę. Efektem tego było ponowne przytycie więźnia o 10 kilogramów.
Sytuacja była co najmniej dziwna, dlatego ostatecznie więzień nic nie dostawał przez tydzień – normalna, regularna głodówka.
Facet nie schudnął ani grama, za to ponownie dobił do licznika na wadze 10 kilogramów.
Zdziwiony dyrektor przychodzi do więźnia pyta:
- „Co jest?! Czemu nie chudniesz?”
- „Aaaa… jakoś kurczę nie mam motywacji…” – odparł więzień.

I tak to jest, od motywacji zależy połowa sukcesu, lub w przypadku braku motywacji, połowa klęski.

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • MySpace
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych

Tags: , ,

 
4

Skomentuj!

Uczeń i Budda

Napisane przez Kacper Bisanz, 22 marca, 2009 w kategorii Miłość, Motywacja, Relacje

Za trzema rzekami i dwoma górami, gdzieś daleko na wschodzie Japonii żył sobie Budda.
Pewnego dnia przyszedł do niego uczeń.
Powiedział, że po roku nauki zarówno teorii jak i praktyki potrafi już samodoskonalić się poprzez medytację.
Budda z kamienną twarzą spytał:
“Tylko tyle?”
Uczeń zrozumiał, że to za mało dla tak mądrego i wymagającego nauczyciela, więc szybko odszedł.
Po roku uczeń przyszedł ponownie do swojego mentora i oznajmił, że potrafi już nie tylko medytować, ale również lewitować kilka centymetrów nad ziemią.
Budda niewzruszony informacją, jaką usłyszał, zapytał:
“To wszystko, na co Cię stać?”
Młody uczeń odszedł w milczeniu, aby po pięciu latach wrócić i podzielić się z Buddą inną dobrą nowiną:
“Potrafię już okiełznać swoje pragnienia wchodząc w stan Nirwany!”
Tym razem Budda również nie docenił nowej umiejętności ambitnego człowieka stojącego przed nim i kolejny raz odpowiedział jednym pytaniem:
“To naprawdę szczyt Twoich możliwości?”
Uczeń nieco zrezygnowany, wrócił skąd przyszedł. Po dziesięciu latach przybył ponownie do starego mędrca i zaczął wymieniać:
“Oprócz głębokiej medytacji, lewitacji, oraz osiągnięcia stanu Nirwany, potrafię już chodzić gołymi stopami po rozżarzonych węglach!”
Na Buddzie nawet to nie wywarło wrażanie, zatem spytał retorycznie:
“Uważasz, że więcej nie jesteś w stanie osiągnąć?”
Nie taki młody już uczeń i nadal utwierdzał się w przekonaniu, że jeszcze nie umie wszystkiego, co powinien i odszedł w milczeniu.
Minęło piętnaście lat. Doświadczony uczeń przyszedł do bardzo starego już Buddy, który spytał go:
“Przychodzisz już piąty raz. Czego zatem nauczyłeś się przez te wszystkie lata?”
W odpowiedzi usłyszał:
“Potrafię uśmiechać się i pomagać ludziom”
Budda opowiedział:
“Zaprawdę teraz mogę powiedzieć Ci, że jesteś prawdziwym mistrzem…”

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • MySpace
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych

Tags: , , , , ,

 
3

Skomentuj!

Uśmiechnij się! :)

Napisane przez Kacper Bisanz, 17 marca, 2009 w kategorii Miłość, Przyjaźń, Relacje

W ubiegłym miesiącu pisałem o teorii odbicia dobra.
Dziś chciałem rozszerzyć tamtą myśl za pomocą niezwykle ciekawego filmu.
Kiedy po raz pierwszy otrzymałem link do niego wyłączyłem po minucie oglądania, ponieważ “nie miałem czasu” na oglądnięcie całego, a początek nie zainteresował mnie aby wtedy zobaczyć całość.
Dziś przyszedł do mnie przyjaciel i spytał czy zobaczyłem co mi wysłał na gg.
Był to ten sam film. Dziś też chciałem przełożyć jego oglądanie na później, ponieważ byliśmy już razem umówieni na spotkanie ze znajomym.
Adam, bo tak na imię ma osoba o której pisze, powiedział, że mamy jeszcze trochę czasu i w związku z tym koniecznie muszę zobaczyć ten film tu i teraz .
Nie byłem zachwycony wizją oglądania anglojęzycznego, czarno-białego filmu przez 16 minut, ale skoro przyjaciel mówił mi, że warto, abym to zobaczył, to oczywiście w pełni mu zaufałem.
Zobaczyliśmy wspólnie te 16 minut (właściwie niecałe 15, bo resztę stanowią napisy końcowe) i od razu stwierdziłem, że muszę ten filmik pokazać reszcie świata.
Rozpisałem się na wstępie, więc teraz pora na film:

Bardzo inteligentny film, stworzony przez Kurt Kuenne, na podstawie… swojej autentycznej historii.
Wydawało by się, że bohater filmu jest zwykłym parkingowym wydającym przepustki, ale on potrafił nawet z tak pozornie prostej pracy stworzyć misję swojego życia.

Ma bardzo klarowne przesłanie - warto być dobrym, warto dostrzegać w innych to dobro, piękno, coś pozytywnego. Poza tym obrazuje powiedzenie: “Kto z kim przystaje, takim się staje”, więc czemu nie “stwarzać” nowych, lepszych, pozytywnych i wiecznie uśmiechniętych ludzi?
Czy coś nas przed tym powstrzymuje?
Nie sądzę! Dlatego postanowiłem na tym blogu rozpocząć akcje: “Czyńmy dobro!” o której napiszę jeszcze w tym tygodniu. Na dziś powiem tylko tyle, że akcja ta będzie się składała z wielu misji, jestem ciekaw ile osób przejdzie wszystkie…

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • MySpace
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych

Tags: , , ,

 
1

Skomentuj!

Jesteś tym co jesz!

Napisane przez Kacper Bisanz, 15 marca, 2009 w kategorii Inne, Motywacja

Inaczej tytułując notkę, mogłem napisać „W zdrowym ciele, zdrowy duch” i to byłoby również adekwatne do tematu. O co mi tak naprawdę chodzi?
Rozwój osobisty jest bardzo ważny. Uważam, że rozwijanie wszystkich rodzajów inteligencji, panowanie nad stresem, pracowanie nad motywacją i osiąganiem celów jest niezwykle istotne w życiu. Jednak, aby móc się rozwijać, należy brać pod uwagę również czynniki pośrednie wpływające na szybkość nauki. Jednym z nich jest np. odpowiednia ilość snu. Innym elementem, może być aktywność ruchowa. Natomiast dziś chciałem napisać Tobie, o… jedzeniu.
Tak - jedzenie ma fundamentalne znaczenie! O tym, że oszczędzimy nasze zdrowie omijając restauracje szybkiej obsługi, której logiem są dwa złote łuki, wie nawet małe dziecko.
Coraz więcej osób poświęca swoją uwagę zdrowemu trybowi życia, a popularne określenie fast food, zastępuje powoli „slow food”.
Rynek, poświęcony zdrowej i ekologicznej żywności prężnie się rozwija. Niestety większość osób w Polsce jeszcze z niego nie korzysta, a szkoda. Nawet Red Bull wypuścił na rynek produkt o nazwie: „Red Bull Simple Cola” – napój o smaku coli (smakuje bardziej jak lizaki o smaku coca-coli, które pamiętam z dzieciństwa), stworzony w 100% z naturalnych składników – bez barwników, konserwantów itp. Oczywiście można polemizować na temat ilości procentów w stuprocentowej naturalności, oraz na temat jakości takiego produktu. Jednak fakt, faktem, że to o czymś świadczy, jeżeli nawet tak znana marka, która powszechnie jest kojarzona z czymś smacznym, ale nie zdrowym, wprowadza tego typu naturalne produkty.
Ludzie wierzą w magiczne witaminki w pigułce, leki na ból głowy (które działają na zasadzie „placebo”), ale naturalna żywność jeszcze nie każdego tak interesuje. W tym temacie, szczególnie takie osoby jak ja (czyli z penisem) są zacofane. Ponieważ wychodzimy z założenia, że nie musimy (co jest akurat dobrym podejściem) mieć idealnej pupy, tali i nóg. Faceci nie wmawiają sobie również, że wchodząc na wagę widzą własny numer telefonu.
Nie będzie to nic odkrywczego jeżeli napiszę, że potrzebny jest umiar, zarówno pod względem odchudzania się, profilaktyki zdrowotnej, jak i rozsądku, oraz samokrytyki przy okazji.
Jednak nie każdy do końca zdaje sobie sprawę, że odrobinę zmieniając swoją dietę można osiągnąć bardzo ciekawe rezultaty, takie jak:
- więcej energii do życia.
- lepsza koncentracja.
- spowolnienie starzenia organizmu.
- oczyszczenie skóry i poprawienie jej walorów wizualnych.
- lepsza kondycja.
- większa odporność organizmu.
- mniejsza szansa na pojawienie się chorób przewlekłych.
I kilka innych. Nie trzeba katować się jedzeniem, które nam nie smakuje. Byłoby to całkowicie pozbawione sensu, gdyż jedzenie to jedna z wielkich życiowych przyjemności.
Co zatem można zrobić od zaraz, aby odżywiać się zdrowiej.
Zamiast pisać o wolnych rodnikach, tlenu z nimi powiązanego, przeciwutleniaczach (flawonoidy górą!) i innych dziwnych rzeczach postanowiłem podzielić się moimi zmianami dotyczącymi codziennej diety.
Obrałem kilka bardzo zaawansowany i trudnych w realizacji metod, zwanych
„Dekalogiem żywnościowym Kacpra” dzięki którym czuję się o wiele lepiej:

1. Zamiast słodzoną, czarną herbatę, piję zieloną, która jest bogata w przeciwutleniacze..
2. Nie słodzę herbaty, chociaż oczywiście czasem podczas picia herbatki jakąś czekoladką nie pogardzę.
3. Staram się jeść więcej owoców i warzyw. Nie jest to takie proste, więc używam pewnego suplementu diety, którego chętnie bym zareklamował, ale mam granice przyzwoitości…
Żartowałem, nie mam :-)flavon.edu.pl – tutaj jest o nim sporo.
4. Nie pijam napojów energetycznych, które tak lubiłem. Dzięki temu okazało się, że w Biedronce można również kupić coś innego. Poważnie!
5. Alkohol to błogosławieństwo boże i mimo iż bardzo lubię się czasem napić, to stwierdziłem, że można ograniczyć spożycie trunków. Dlatego regularnie zostaję kilkutygodniowym abstynentem. Notabene wskazane jest picie jednej czerwonej lampki wina przed snem, ale tego akurat nie praktykuje.
6. Rano zamiast byle jakiego śniadania jem bananową, bądź malinową kaszkę dla dzieci – rewelacja. Samo zdrowie, a na dodatek smakuje prawie tak dobrze jak za czasów Gomółki!
7. Koło południa jem drugie śniadanie.
8. Zamiast byle jakich „zapychaczy” w ciągu dnia jem więcej jogurtów.
9. Napoje (w tym colę) bogate w , zastąpiłem niegazowaną wodą i sokami.
10. Kiedy się przeziębię, piję gorącą herbatę z cytryną i siedzę w domu, zamiast od razu faszerować się setkami leków.

Jak widać, reguły, które wypisałem są niewątpliwie rewolucją na rynku spożywczym, oraz zdrowotnym i na pewno nikt wcześniej nie wpadł na pomysł, aby je zastosować ;-)
Oczywiście wybrałem te propozycje zmian, które były zgodne ze mną. Wiadomo, że gdyby żelki prosto z niemieckiej fabryki (w tym momencie robię dziwną minę i ślinie się jak Homer Simpson) okazały się nagle strasznie niezdrowe, to i tak bym je jadł, ale jeżeli mogę zmienić inne części mojej diety, to czemu nie? Nie można dać się zwariować. Zdrowie jest ważne, ale radość z jedzenia i picia również. Dlatego polecam pomyśleć, co bez płaczu i zgrzytania zębów można zamienić, lub usunąć z codziennego jadłospisu, oraz co dodać do niego, aby żyć zdrowiej. Powodzenia!

PS: Polecam film „Super size me”, warto go zobaczyć, gdyż daje do myślenia.

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • MySpace
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych

 
1

Skomentuj!

Kup sobie breloczek!

Napisane przez Kacper Bisanz, 8 marca, 2009 w kategorii Inne, Motywacja

Tytuł brzmi dziwnie?
Pozornie tak, ale kupno breloczka to bardzo mądra decyzja.
Ostatnio pisałem motywacji, która nie ma racji bytu bez ustalenia konkretnych celów.
O celach napiszę jeszcze wkrótce, ale poza ich ustaleniem, warto sobie o nich stale przypominać. Dzięki temu świadomie i nieświadomie będziesz dożył do ich realizowania.
W teorii po ustaleniu celu pamiętamy o nim, ale w praktyce za mało o nim myślimy, więc też za mało czasu poświęcamy na jego realizacje. Stąd pomysł, aby kupić sobie na Allegro breloczek, który miałby grafikę z napisem adekwatnym do cel, lub zdjęcie, albo obraz go symbolizujący.
Breloki z własną, przesłaną wcześniej grafiką, kosztuję na Allegro.pl niecałe 5 zł natomiast stylowe metalowe breloki z własnym grawerem kosztuję niespełna 15 zł. W obu przypadkach koszt przesyłki wynosi ok. 5 zł. Podsumowując za 10-20 zł otrzymasz zwykły chiński breloczek, który będzie miał niezwykłą moc. Owa moc będzie pochodzić z symboliki i przesłania, jakie będzie niósł ten kawałek plastiku/metalu.
Oczywiście zamiast gadżetu do kluczy, możesz równie dobrze kupić sobie jakiś obraz, plakat, figurkę, kubek, organizer, lub tak jak ja – szklany model Porsche 911.
Ważne, aby zakupiona rzecz zwracała Twoją uwagę i podobała się Ci się. Najprościej w ten sposób obrazować sobie cele materialne, ale jeżeli Twoim celem jest np. miłość, to przeróżne rzeczy z motywem serca, lub sentencją miłosną bez problemu też się znajdą.
Według mnie breloczek jest jednym z lepszych pomysłów, dlatego, że ilekroć wyjmiesz klucze, będziesz oprócz nich trzymał w ręku swój cel.
Niezależnie, czy będziesz miał przy kluczach metalowe serce, samochodzik, nagą kobietę, małe zdjęcie przyjaciela, czy też znak dolara, to chodzi o jedno.
O to, aby mieć w garści życiowe cele!

Ps: Swój breloczek z małym, metalowym Porsche też oczywiście mam :-)

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • MySpace
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych

 
1

Skomentuj!

Motywacja – wstęp

Napisane przez Kacper Bisanz, 1 marca, 2009 w kategorii Behavior, Książki i materiały, Motywacja, NLP, Przemyślenia, Przyjaźń, Relacje

Ostatnio nadużywam słowa „motywacja” – „mam odpowiednią motywacje”, „motywuje mnie to”, „kwestia odpowiedniej motywacji” itp.
Niewątpliwie wiąże się to z tym, że spotkałem na swojej drodze kilku bardzo ciekawych ludzi, którzy mają jasne cele w życiu i zdecydowanie dążą do ich osiągnięcia i nie boją się o nich mówić. Idąc za ciosem, postanowiłem przeczytać kilka tematycznych książek (w tym również „Motywacja bez granic” Nikodema Marszałka - polecam).
Niezależnie od czynników, jakie mną motywowały (mówiłem, że nadużywam tego słowa), postanowiłem napisać ten tekst, oraz założyć oficjalnego bloga firmowanego moim imieniem i nazwiskiem.
Znam pewnego człowieka, który stale nie ma energii do życia. Obojętnie, co by się nie działo, mu zawsze coś nie pasuje. Objawia się to narzekaniem, „czepiania” się innych, bądź po prostu wspomnianym brakiem energii życiowej. Każda nasza wspólna rozmowa odnośnie takiego nastawienia, a właściwie wstęp do niej nie dawała żadnego, efektu. Ostatnio porozmawiałem z nim o tym, w pewnym konkretnym kontekście (biznesowym) i już widzę pewne zmiany – liczę, że coś drgnie w dobrym kierunku. Właśnie! Co zrobić, aby „coś drgnęło”? O tym napiszę za chwilę. Mam wrażenie, że osoby, zachowujące się podobnie jak ta opisana wyżej wstają rano i powtarzają sobie w głowie motto:

„Znowu kolejny dzień szarej egzystencji, żartobliwie zwanej życiem”

Podejrzewam, że również okulary przeciwsłoneczne zakładają wtedy, kiedy ich życie razi :-)
Takie malkontenctwo nie pomaga w rozwoju.
W związku z powyższym zastanowiły mnie dwie rzeczy:

1. Skąd się bierze motywacja do życia i osiągania sukcesów w nim?
2. Skąd się bierze brak motywacji do życia i osiągania sukcesów w nim?

Wiadomo, że warunki, w jakich każdy z nas się wychował, otoczenie oraz pierwsze osiąganie, lub nie osiąganie ustalonych celów mają niewątpliwie wpływ na dalszą egzystencje.
Czy aby tylko i wyłącznie to warunkuje osiąganie celów, sukcesu, lub szczęścia
(w zależności, czym szczęście jest dla konkretnej osoby)?
Poznałem kilka osób, które nagle uwierzyły, że mogą coś zmienić i z dnia na dzień zaczęły inaczej postrzegać świat i czerpać więcej radości z życia.
Jak to kiedyś powiedział pewien trener NLP trzeba „zrobić sobie odpowiedni umysł”, aby móc osiągnąć sukces.
Parę miesięcy temu zacząłem „robić sobie umysł”.
Przyznam szczerze, że w związku z tym, iż zawsze byłem optymistą przyszło mi to z łatwością, szczególnie, że wiele przekonań i zasad, o których się dowiedziałem miałem już (nieświadomie) w głowie.
Swoją drogą pesymizm, optymizm i realizm, to też ciekawe tematy, gdyż wiele osób nazywa się realistami, a tak naprawdę patrzą pesymistycznie na świat, myśląc, że świat jest zły, niedobry i życie jest do niczego.  Z drugiej strony optymiści, często są zarazem realistami, ponieważ ich optymizm pomaga w tym, aby teoria, stała się praktyką i życie było takie jak oni chcą je widzieć.
Jednak odbiegłem nieco od tematu, a chciałem napisać, że od momentu, w którym postanowiłem coś zmienić w swoim życiu, cały czas nie opuszcza mnie wiara w siebie, oraz pozytywne nastawienie, niezależnie od tego, co dzieje się wokół.
Rzadko się denerwuje, chociaż oczywiście zdarza mi się, ale to dobrze – aby życie nie było nudne potrzebne są różnorodne emocje. Wszystko, do czego się zabieram wychodzi tak jak powinno, a jeżeli nie to później okazuje się, że i taka wersja zdarzeń jest jak najbardziej godna mojej akceptacji..
Ponad to spotyka mnie więcej niespodzianek i miłych sytuacji.
Jak to się stało? Trzymam się kilku zasad, o których istnieniu właściwie nie myślałem, ale postanowiłem je określić i wypisać, ale to na blogu dopiero wkrótce.
Efektem tego wszystkiego, jest to, że boję się czytać książek motywacyjno-rozwojowych, oraz chodzić na kursy tego typu, bo mam wrażenie, że wybuchnę z nadmiaru motywacji i pewności siebie ;-)
Bohater filmu „Terminal” Stevena Spielberga, również był przesycony optymizmem.
Codziennie nie dostawał akceptacji na wizę, codziennie żył jak włóczęga, codziennie borykał się z różnymi problemami. Jednak każdy, kto oglądał film widział w nim wesołego, pełnego nadziei człowieka.
Dlaczego? Dlatego, bo taką rolę nakreślił Tomowi Hanksowi Steaven Spielberg?
Prawdopodobnie też, ale bohater filmu, miał również niebywałą motywację, do tego, aby osiągnąć swój cel – dostać się na teren Stanów Zjednoczonych, aby spełnić obietnicę dla ojca.
Cel jest niezwykle ważny. Bez świadomości, co i w jakim czasie chcesz osiągnąć, nie osiągniesz nic. Warto mieć przysłowiowego króliczka, za którym się goni, bo bez niego nie masz żadnej motywacji, aby biec. Jeżeli nie biegniesz to stoisz w miejscu. Jeżeli stoisz w miejscu to cofasz się, ponieważ reszta świata idzie w przód. Jeśli grałeś kiedyś w jakąkolwiek odmianę gry Mario Bros, to wiesz o czym mówię :-).
Jeżeli masz obrane cele, które tkwią cały czas w głowie niczym miecz króla Artura w skale, to podświadomość automatycznie dostosowuje Twoje zachowanie do osiągnięcia celu.
Cel musi być jasny, nie możesz obrać przykładowo takich celów:

„Chcę znaleźć dobrą pracę”
„Chcę być szczęśliwy”
„Chcę mieć dużo pieniędzy”

Te cele są zbyt ogólne, lepsze będą:

„Chcę skończyć mój kierunek studiów, aby pracować jako…”,
„Chcę znaleźć mądrą dziewczynę”,
„Chcę, dzięki mojej firmie w ciągu roku zarobić 100 000 zł”
(ten przykład nie jest do końca dobry, bo pieniądze w zasadzie są składową do osiągania niektórych celów, a nie celem samym w sobie, ale w tym kontekście mogą być)

Jeżeli postawisz sobie jasny cel, to możesz w sposób świadomy oraz nieświadomy robić małe i większe kroki do jego osiągnięcia. Jesteś bardziej zmotywowany, do podejmowania kolejnych decyzji, kolejnych wyzwań.
Polecam ustalić i wypisać listę celów (ja to zrobiłem w pierwszej połowie tamtego roku, oraz na jednym ze szkoleń kilka miesięcy temu), oraz czas w którym chcesz je zrealizować. Śmiało możesz wypisywać nawet najśmielsze, lub na chwilę obecną w Twoim mniemaniu, nierealne cele. Następnie warto pomyśleć, co przeszkadza Tobie w ich realizowaniu i jak można te przeszkody zlikwidować, lub ominąć.
Już wyrosłem z tego, że cel i marzenie to co innego. Owszem, jeżeli chcesz chodzić po wodzie, albo przebiegać 100 metrów w 2 sekundy, to bez wyrzutów sumienia możesz odłożyć takie marzenia w strefę fantazji. Pamiętaj jednak, że prawie każda rzecz, którą zrobił inny człowiek, jest dla Ciebie też osiągalna. Uwierz, w to, bo tak jest. Jeżeli to Cię nie przekonuje, to pomyśl, co masz do stracenia. Podpowiem Ci – nic.
Możesz wszystko, kwestia odpowiedniego celu, motywacji i wytrwałości. Przyszłość, to tak naprawdę teraźniejszość, którą Ty zarządzasz, aby wyglądała tak jak Ty chcesz, albo, jeżeli nie masz odpowiedniego nastawienia, tak jak inni tego chcą.  Oczywiście nie wszystko w życiu uda się bez przejść i problemów i że każdy napotkany człowiek pomoże Ci w osiąganiu celów. Nie będzie tak. Wiele razy będziesz wątpił, wiele nawet bardzo bliskich osób powie Ci, że Twoje plany są nic nie warte. Wiele czynników będzie sprawdzało to, czy naprawdę masz motywacje, aby nieprzerwanie dążyć do celu. Jeżeli dalej będziesz szedł przed siebie, nie przejmując się drobnymi porażkami, to po prostu wygrasz swoje marzenia.
Nie bój się ustalać naprawdę ambitnych celów, ale ciesz się z osiągania małych.
Udało Ci się zrobić smaczną jajecznicę? Doceń sam siebie!
Zrobiłeś rano 10 pompek? Doceń sam siebie!
Co więcej nie trzeba cieszyć się z tego co Ty zrobiłeś. Staraj się doceniać jak najwięcej sytuacji, które nie dotyczą bezpośrednie Ciebie.
Widziałeś auto „kameleon”? Ciesz się, bo czemu nie?
Znajomy powiedział Ci „Cześć” na ulicy? Ciesz się, bo czemu nie?
Ostatnio mój przyjaciel, któremu od pewnego czasu też nie brakuje motywacji w życiu, spotykał się ze mną i z radością wymalowaną na twarzy oznajmił mi, że ma dobry humor. Cieszyłem się razem z nim (bo czemu nie?) i słuchałem powodu tego stanu rzeczy. Wiesz, co usłyszałem?
To że wygrał 10 000 w konkursie sms-owym! Oczywiście, że nie :-).
Otóż usłyszałem, że powodem jego dobrego humoru było to, co dostrzegł w czasie jazdy tramwajem. Podczas powrotu do domu, przed oczami przewijały mu się kolejne szare domy za oknem. Nagle pośród wielu szarych, pojawił się jeden… pomarańczowy. Wyrazisty kolor rzucający się w oczy. Mój przyjaciel od razu pomyślał, że człowiek, który tak pomalował sobie dom musiał być kreatywny i nietypowy. Na myśl o tym, zrobiło mu się od razu milej.
Czy Ty też cieszysz się z tego, że widzisz pomarańczowy dom?
Czy jest to coś absolutnie niezwykłego? Nie? Może tak? Obojętnie jak na to pytanie odpowiesz, to dlaczego by tego nie docenić?
Dla mnie niezwykłe w tej sytuacji nie było, to, że pozytywnym bodźcem, był owy pomarańczowy dom, ale to, że mój przyjaciel nie bał się do tego przyznać i otwarcie powiedział, co, mimo, że pozornie głupiego, ucieszyło go.
Doceniłem to i od razu zapisałem na telefonie „pomarańczowy dom”, aby nie zapomnieć wspomnieć o tym na blogu.
Jeżeli chcesz cieszyć się z większej części naszego życia i dostrzegać więcej pozytywnie na Ciebie wpływających bodźców, to wystarczy nieco szerzej otworzyć oczy i zmienić swoje nastawienie. W ten sposób świat zacznie się stawać, taki jaki Ty chcesz, aby był.
Timothy Ferriss, autor książki „4-godzinny tydzień pracy”, powiedział kiedyś:

„Rzeczywistość jest negocjowlana”

To oznacza, że jeżeli Ty czegoś naprawdę chcesz i nie siedzisz z założonymi rękami, aby to osiągnąć i masz odpowiednią motywacje, to cały świat pomoże Ci w osiągnięciu celu i się do dostosuje do Twojej wizji świata.
W tym tygodniu bliska mi osoba napisała kilka bardzo mądrych zdań w jednym smsie.
Jestem przekonany, że są one idealne na podsumowanie tego tekstu. Takiego sms-a przeczytałem w ostatni środowy wieczór:

„Najważniejsze, abyś robił to, co czujesz za zgodne z własnymi przekonaniami, wtedy na pewno osiągniesz sukces (…). Czynienie czegoś wbrew sobie nas niszczy, dlatego tak wielu z nas spędza część swojego życia na narzekaniu i leczeniu się z depresji. Dlatego pamiętaj, że zawsze będę stała za Tobą murem, póki będę wiedziała, że Twoje decyzje wypływają z głębi Twego serducha i umysłu”. Potem napisała zdanie, które bardzo mi się spodobało:

„Każdy ma swoją drogę, nie każdy ma odwagę, aby nią podążać w biały dzień”

Szczęścia, które płynie z realizacji życiowych celów, nie można odkładać na później, ani iść na kompromisy. Życzę Ci, abyś zobaczył coś, czego nie widzi większość innych.
Nie bój się marzyć nie bój się realizować marzeń, nie bój się iść na całość w życiu.

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • MySpace
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych

Tags: , , ,

Copyright © 2010 Kacper Bisanz Layout modyfication by Kacper Bisanz statystyka