0

Skomentuj!

Sukces a praca

Napisane przez Kacper Bisanz, 23 lutego, 2009 w kategorii Inne, Materiały

Dziś, zamiast pisać o moich przemyśleniach na temat sukcesu w życiu, oraz ogólnie pojętej pracy postanowiłem zrobić coś lepszego.
Mianowicie postanowiłem zaufać komuś, kto lepiej ujmie temat ode mnie.
Otóż poniżej zamieszczam link do książki w formie pliku - PDF.
Książkę możesz pobrać, przeczytać i dopiero jeżeli Ty stwierdzisz, że autor zasłużył za wynagrodzenia za swoją pracę, to masz możliwość zapłacenia za książkę. Na dodatek sam możesz wycenić ile dla Ciebie była warta nabyta wiedza, ponieważ masz 3 warianty - zapłata 5 zł, 20 zł, bądź 30 zł.
Bardzo uczciwy układ.
Jestem w trakcie czytania tej publikacji, ale już wiem, że po przeczytaniu całości zapłacę, chociażby symboliczne 5 zł, bo tyle na pewno jest warty fragment, który przeczytałem.

O czym jest książka?
O tym jak nie stać się współczesnym niewolnikiem, jak stać się szczęśliwym i wolnym finansowo.
Książka pozwala popatrzeć na niektóre, z pozoru oczywiste sprawy w nowy, lepszy sposób.
Generalnie autor, ma bardzo podobne nastawienie do życia jak ja. Zakładam, że jest to mądre nastawienie. Oczywiście nikt nie musi się z tym zgadzać, co o oczywiście nie oznacza, że się mylę ;-)

Zapraszam do pobierania publikacji, czytania i docenienia autora.

Ściągnij!

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • MySpace
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych

Tags: , , , , , , ,

 
4

Skomentuj!

Teoria odbicia dobra

Napisane przez Kacper Bisanz, 22 lutego, 2009 w kategorii Miłość, Motywacja, NLP, Przemyślenia, Przyjaźń

Zastanawiałem się kiedyś,  skąd bierze się ogólnie pojęte zło, negatywne emocje, złośliwości, oraz niepotrzebne nieporozumienia, lub po prostu postrzeganie „szarości życia” przez wiele osób.
Doszedłem do wnioski, że wszystko to bierze się od… innych ludzi.
Ile razy miałeś taką sytuacje, że ekspedientka w sklepie była niemiła, albo w pracy/szkole ktoś potraktował Cię bez szacunku?
Dlaczego tak było? Przez efekt domina – ktoś tym ludziom przekazał negatywne emocje, czy to tego samego dnia, czy też przez całe życie, które oni przekazują w obieg dalej. Całość tworzy swoiste perpetuum mobile – negatywne emocje skaczą z człowieka na człowieka, krążąc nieprzerwanie po całej Ziemi.
Jeżeli ja z pewnego powodu mam zły humor, to mogę tylko, dlatego, że mój brat zapomniał o co go prosiłem, zrobić mu awanturę, zamiast spokojnie z nim porozmawiać. Wtedy istnieje spora szansa, że on nie poradzi sobie do końca z takim traktowaniem. Zaraz po wyjściu z domu, zapewne spotka kolegę, któremu „zaszczepi” zły humor, a ten przekaże to kolejnej osobie, pod byle jakim pretekstem, lub nawet bez niego i sytuacja będzie się analogicznie rozwijać i powtarzać. Oczywiście niektórzy wychowują się w środowisku, które stale źle na nich wpływa – takie osoby, z „natury” źle oddziaływają na innych, ponieważ tak są po prostu nauczeni.
W takim razie jesteśmy skazani na zalanie całego świata ogólną żałobą, złością i powszechnym użalaniem się nad wszystkim.
Nie! Nie jest tak źle – podobnie, choć nieco trudniej, można przekazywać dobre emocje.
Mimo, że łatwiej kogoś wyprowadzić z równowagi, niż dać powód do szczerego uśmiechu, to i tak gra jest warta świeczki.
Ostatnio bardzo często stosuję pewną strategię.
Jest ona niezwykle prosta - wstaje rano i do każdego odnoszę się życzliwie, zaczynając od rodziny, przez sąsiadów i panią kioskarkę, a na znajomych i przyjaciołach kończąc.
Jednocześnie całkowicie nie dopuszczam do siebie tych, którzy robią coś odwrotnego, opisanego wcześniej.
Robię to, ponieważ mam swoją teorię, którą nazwałem roboczo: „Teoria odbicia dobra”.

Polega ona na tym, że zakładam, że każda osoba, która chociaż zauważy mój uśmiech, bądź usłyszy dwa miłe słowa, będzie lepiej nastawiona w danej chwili do innych i nieświadomie przekaże pozytywną energię dalej i dalej i dalej. Efekt tego działania jest albo neutralny, albo pozytywny, nigdy nie negatywny.  Brzmi to trochę dziwnie, trochę naiwnie, dla niektórych być może  to truizm i “oczywista oczywistość”, to dlaczego nie stosuje tego w praktyce? To naprawdę działa.
Zresztą podobne założenie przyjął bohater filmu: „Podaj dalej”, który postanowił zrobić 3 dobre uczynki, dla 3 różnych osób. Następnie każda z nich dowiadywała się o jego planie i również miała pomóc 3 osobom i przedstawić im ideę. Oczywiście każda z kolejnych osób miała takie samo zadanie. Film był bardzo pouczający i ciekawie nakreślił ten plan. W moich oczach miał on jedną wadę – ludzie boją się robić takich rzeczy, gdyż odbiegają one od standardów i mogę być odbierane jako dziwactwa. Poza tym wiele osób, które nawet byłby skłonne szerzyć tę ideę, po prostu zaniedbywałyby ją i z czasem całkowicie zapominały.
Dlatego postanowiłem po prostu oddziaływać na ludzi, aby Ci lepiej się czuli i w efekcie sami, nawet nieświadomie sprawiali, że inni przebywający w wokół nich również będą czuli się bardziej komfortowo, bardziej naturalnie. Taki schemat działania nie daje tak wymiernych efektów jak „Podaj dalej”, ale niewątpliwie ma rację bytu. Jak mawia mój znajomy:

„To jest proste jak słońce i jasne jak drut”

Teraz ktoś powinien powiedzieć:

„Dobra, dobra, ale życie nie jest takie piękne! Jest bardziej jak papier toaletowy – długie, szare i do… „

Otóż, może i takie jest, ale tylko wtedy, gdy wierzy się, że takie jest.
Brzmi dziwnie?
Rzeczywistość jest taka jak chcemy ją postrzegać (o tym napiszę za kilka dni), jakkolwiek by to dziwnie nie brzmiało.
Jeżeli mamy motywację do działania (o której również napiszę w kolejnej notce) i do tego, aby wyciskać z życia, niczym sokowirówka z pomarańczy, wszystko co wartościowe, to żyje się o wiele prościej, łatwiej i przyjemniej. Kwestia tylko i wyłącznie zmiany mentalności, ale to osobny temat, o którym napiszę przy okazji tematu motywacji.
Kilka dni temu spotkałem się z moim kolegą. Byłem naładowany pozytywną energią i mówiąc do niego szeroko się uśmiechałem. Efektem tego było, to, że usłyszałem:

„Dziś znowu masz dobry dzień?”

Pytanie wynikało z tego, że dzień wcześniej również tryskałem energią i dobrym humorem.
Oczywiście potwierdziłem to i wiecie co? Widziałem, że paru osobom z mojego otoczenia, tego dnia też udzielił się dobry nastrój przez kolejne parę godzin.
Każdy z nas może szczęśliwiej żyć, to nie jest przydzielone tylko dla wybranych. Nie osiąga się swoich celów, niechcący, przez przypadek. Jeżeli przypatrzymy się tak zwanym ludziom sukcesu (nie mówię tutaj o pieniądzach), to może poza naprawdę nielicznymi wyjątkami zobaczymy, że oni zawsze byli optymistami, którzy pomagali innym i z uśmiechem wyciągali do nich pomocną dłoń. To nie są ludzie gburowaci, oni po prostu cieszą się życiem i zarażają tym innych, sami na tym dobrze wychodząc.
Zatem… „Czyńmy dobro, czyńmy, czyńmy dobro” :-)

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • MySpace
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych

Tags: , , , , , ,

 
1

Skomentuj!

Znaj swoją wartość, tak jak znasz…

Napisane przez Kacper Bisanz, 2 lutego, 2009 w kategorii Miłość, Przemyślenia

W pierwszym wpisie, postanowiłem przybliżyć historię, która wydarzyła się jakiś czas temu.

W tamtym roku rozmawiałem ze swoją znajomą. Jak przez ostatnie tygodnie, tak i wtedy miała nie za dobry humor. Właściwie to była bliska płaczu.
Wiedziałem, co było przyczyną jej stanu, więc nawet nie pytałem.
Generalnie trafiła na nieodpowiedniego dla niej partnera, który kilka dni wcześniej zerwał z nią. Takie sytuacje zdarzają się prawie każdej kobiecie i to często nie raz, więc nie ma powodów do rozpaczy, ale, w praktyce okazuje się, co innego.
W tym przypadku, znajoma nie za bardzo umiała pogodzić się ze stanem rzeczy, a co gorsza była wciąż śmiertelnie zakochana.
Tamten związek pod koniec istnienia nie wyglądał za ciekawie. Jej ówczesny partner potrafił przez sześć dni w tygodni jechać po niej jak Kanadyjczyk na autostradzie po oposach, a w siódmy dzień mówić, że ją bardzo kocha.
Na nic zdawało się tłumaczenie mojej rozmówczyni, że ma się „odciąć” od niego, polecieć na kontynent za oceanem (miała takie plany, które zresztą potem zrealizowała) i zacząć żyć od nowa.
Co chwilę słyszałem, że ON powiedział to, że ON powiedział tamto i że skoro ON tak twierdzi to coś musi w tym być i co za tym idzie – ona musi popełniać jakieś błędy.
Z pewnych przyczyn, w oczach kobiety, mężczyzna, który jest przy jej boku, nadaje jej wartość. Kiedy owy mężczyzna znika – kobieta czuje się bezwartościowa. Oczywiście, nie zawsze tak jest, ale taką zaobserwowałem regułę. W takiej sytuacji na nic zdaje się tłumaczenie. Wypada bardziej słuchać, dając tym samym wsparcie. Jednak po 10 minutach konwersacji o tym samym, stwierdziłem, że nie mogę dalej tak prowadzić tej rozmowy.
Obrałem, więc założenie, że mój interlokutor, to po prostu małe dziecko, któremu trzeba coś w łagodny i mało skomplikowany sposób wytłumaczyć.

Wyjąłem z portfela nowy, świeży banknot 20 złotowy, który wypłaciłem z bankomatu godzinę wcześniej.
Zacząłem machać dziewczynie przed oczami portretem Bolesława I Chrobrego i spytałem, czy chciałaby dostać taki świeży banknot, bez żadnego podstępu, całkowicie za darmo.
Nieco zdziwiona, odparła nieśmiało, że tak.
Zgniotłem banknot w kulkę i ugniatając go w ręce spytałem, czy nadal jest nim zainteresowana.
Zaciekawiona powiedziała: “Jasne, że tak!”
Rzuciłem banknot na ziemię i zacząłem deptać i niemalże wgniatać go w ziemię. Po tej czynności podniosłem moje 20 zł i po raz trzeci zapytałem, czy nadal by je ode mnie zabrała.
Odrzekła: “Tak, bo 20 zł, to 20 zł.”
Na to czekałem. Wytłumaczyłem jej, że niezależnie od tego, co zrobiłem z banknotem, dalej był on warty 20 zł i każdy wciąż by go chciał.
To samo jest z nią - niezależnie od tego, co się o niej protekcjonalnie powie, co się z nią zrobi, czy jakkolwiek ją zrani, dalej jest tą samą osobą i mimo, że po przejściach - dalej jest tyle samo warta.

Wiadomo, że czasem każdy czuje się mniej wartościowy, niedoceniony, upodlony, ale pozory mylą i tego, jaki człowiek jest nie warunkują słowa oraz czyny osób postronnych, nawet, jeżeli są to osoby nam bliskie. Wielu z nas bez względu na to, czy przeżywają podobne problemy natury osobistej, czy też nie i tak nie znają swojej wartości. Patrzą w lustro i widzę coś na kształt człowieka. Coś niesamowicie przeciętnego, słabego, niewyróżniającego się.
Skąd się bierze takie myślenie? Przecież każdy w lustrze powinien widzieć konkretny, transparentny obraz życiowego zawodnika, symbol seksu, radość – coś, co ta patrząca osoba chce zobaczyć! Dlaczego nie każdy z nas zdaje sobie sprawę, że jest wyjątkowy, ma swoje mocne strony, swoje zainteresowania oraz cele w życiu, które bez problemu może zrealizować? Wielu pewnie ma podobne problemy i wątpi w samego siebie. Niedługo napiszę nieco o tym jak to zmienić – tak można to zmienić!

Zatem znajomy swoją wartość, tak jak znamy wartość banknotu 20 złotowego.

Podoba Ci się ten wpis? Podziel się teraz na:
  • Facebook
  • Blip
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter
  • Wykop
  • Blogger.com
  • email
  • Google Bookmarks
  • Grono.net
  • MySpace
  • Śledzik
  • Dodaj do ulubionych

Tags: , ,

Copyright © 2010 Kacper Bisanz Layout modyfication by Kacper Bisanz statystyka